Tak naprawdę wyglądają kulisy odejścia Basi z "Sanatorium miłości"
Barbara Tyborowicz ze Szczecina odeszła z "Sanatorium miłości" po trudnej i bezowocnej dyskusji z resztą grupy oraz prowadzącą Martą Manowską. Niedawno, po emisji odcinka z tą sytuacją, próbowała przekonywać w sieci, że wszystko naprawdę wyglądało inaczej. Jednak jej słowom zaprzecza Henryk Rzepczyński z Gliwic. W rozmowie z naszym serwisem opowiada o tym, czego nie pokazały kamery.
Kuracjusz w wywiadzie dla Pomponika wrócił wspomnieniami do ponurego pierwszego tygodnia z udziałem Basi. Wyjawił, że uczestnicy dużo ze sobą rozmawiali o tym, że z kuracjuszką ze Szczecina nie da się porozumieć. Jak wyjawił, doszło nawet do próby zamiany pokoju w nadziei, że inna osoba lepiej znajdzie z nią nić porozumienia - ale bezowocnie.
"Pokojami się zamieniły, to też nic nie dało, było jeszcze gorzej" - mówi bez ogródek Henryk.
Henryk z Gliwic nie gryzie się w język ws. Barbary ze Szczecina
Henryk wyjaśnia, że z Barbarą rozmawiało wiele osób - sami uczestnicy, Marta Manowska oraz produkcja. Niestety, mieszkanka Szczecina nikomu nie dawała dojść do słowa.
"Zawsze musiała mieć pierwsze zdanie. Nigdy nie mogliśmy się wypowiedzieć do końca. No co ma być? Każdy smutny chodził, nikt nie wiedział, jak się odzywać do niej" - stwierdza gorzko w rozmowie z nami.
W końcu kuracjusze powiedzieli jasno, że nie chcą jej w grupie. Wszyscy doszli do ściany, więc w końcu musiała odejść z planu. "Nie wiem, co by było dalej", mówi drżącym głosem Henryk na samą myśl, że Basia mogłaby jednak zostać.
Po odejściu Barbary wszyscy poczuli wielką ulgę i radość. Jak sam mówi - w końcu nie przyszli do programu, by się stresować i denerwować. Uczestnik z Gliwic przyznał, że niedawno miał jeszcze kontakt z Barbarą. Niestety, musiał ją zablokować na Facebooku.
Henryk musiał zablokować Basię po "Sanatorium miłości"
W rozmowie z Pomponikiem okazało się, że Henryk z Gliwic jeszcze niedawno miał kontakt z Barbarą. Chciał sprawdzić, czy zmieniła podejście, ale dalej nie mógł z nią do porozumienia.
"Dwa tygodnie temu jeszcze powiedziała takie słowa, że to my powinniśmy się dostosować do niej. A ja mówię: że co? No i stwierdziłem, że to nie ma sensu. Nie zmieniło się nic w jej charakterze no i zablokowałem ją" - przyznaje uczestnik.
Dodaje też, że miał dość rozmowy z Basią, bo była bardzo uciążliwa.
"Chciała pisać ze mną i myślałem, że coś to się zmieni. I przyszedł ten moment, że po prostu ja też nie wytrzymałem" - wyjaśnia.
Na koniec Henryk podkreśla, że jego zdaniem Barbara nie jest złą osobą. Nie wie jednak, czemu uważała, że to ona jest "królową" w grupie. Jego zdaniem szczecinianka powinna poszukać wsparcia specjalisty, który wytłumaczyłby jej, że to nie ona i jej zdanie są najważniejsze.
Zobacz też:
W życiu Henryka z "Sanatorium" już jest inna kobieta. Nowa wybranka będzie miała trudno
Gorące zawirowania w "Sanatorium miłości". Ewa szybko zajęła się adoratorem Teresy
Spięcie i to na całego w "Sanatorium miłości". Nowa uczestniczka namiesza








