Pogrzeb Jana Frycza miał charakter państwowy. Znani artyści pożegnali wybitnego aktora
Dziś, 7 września, odbył się pogrzeb Jana Frycza. Aktor, który zmarł 15 sierpnia w wieku 72 lat, został pochowany na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. Uroczystość miała charakter państwowy.
Podczas ostatniego pożegnania artyście towarzyszyli nie tylko bliscy, ale także liczni przedstawiciele świata kultury. Na uroczystości pojawili się między innymi Krystyna Janda, Grażyna Torbicka, Gabriela Muskała, Zbigniew Zamachowski, Borys Szyc z Justyną Szyc-Nagłowską, Małgorzata Kożuchowska, Tomasz Karolak oraz siostry Bohosiewicz.
Pogrzeb Jana Frycza miał wyjątkową oprawę. Przed wejściem do sali na żałobników czekała księga kondolencyjna ustawiona obok czarno-białego portretu aktora. Na specjalnych sztalugach wyeksponowano także kolaże z archiwalnymi fotografiami artysty.
Jan Englert przemówił na pogrzebie Jana Frycza. Padły poruszające słowa
Jedną z osób, które zabrały głos podczas uroczystości, był Jan Englert. Aktor podkreślił, że ze zmarłym kolegą łączyły go nie tylko sprawy zawodowe, ale także wieloletnia przyjaźń.
"Przez wiele, wiele lat, a nawet do dziś, uważałem się za starszego brata Jana Frycza. Zawodowego starszego brata. Myślę, że to była świadomość jednostronna. Nigdy nie czuł się ode mnie młodszy. Bardzo trudno jest starszemu bratu stwierdzić, że młodszy jest zdolniejszy. Wielokrotnie tego doświadczyłem" - powiedział Jan Englert.
Aktor wrócił również wspomnieniami do początków ich znajomości. To właśnie on dostrzegł młodego Jana Frycza podczas telewizyjnej transmisji próby spektaklu "Przed sklepem jubilera". Później, bez castingu, obsadził go w "Irydionie".
W pamięci Englerta Frycz pozostanie artystą, który potrafił godzić w sobie pozornie sprzeczne cechy. Z jednej strony był profesjonalistą z chłodnym podejściem do zawodowych obowiązków, z drugiej zaś człowiekiem pełnym empatii i wrażliwości.
"Janek był jednocześnie rozentuzjazmowanym, pełnym entuzjazmu chłopcem i zgorzkniałym, sceptycznym starszym panem. Te dwie postacie mieszały się w nim bezustannie" - dodał.
Jan Frycz przez 21 lat był związany z Teatrem Narodowym, którym do ubiegłego roku kierował Jan Englert. To właśnie ta instytucja jako pierwsza poinformowała o śmierci wybitnego aktora.

Zobacz też:
Żona Jana Frycza potwierdziła ws. ostatniego pożegnania. Wystosowała dwie prośby
Nikt nie wiedział, że to ostatni występ Frycza. Właśnie się wydało, to wydarzy się w dniu pogrzebu








