Materiał zawiera linki partnerów reklamowych
Gwiazdy na głośnej transmisji. Niektóre zdecydowały się na odważny krok
Tą akcją żyła w ostatnim czasie cała Polska. Kameralna wydawałoby się inicjatywa Łatwoganga, który postanowił przez dziewięć dni prowadzić live'a na Instagramie, przeobraziła się w wielkie wydarzenie, które przyciągnęło uwagę wszystkich.
Z czasem w niewielkim mieszkaniu influencera w Warszawie zaczęły pojawiać się kolejne znane osoby, które w ten sposób podtrzymywały zainteresowanie inicjatywą i zachęcały widzów do wsparcia wyższego celu.
W ramach solidaryzowania się z potrzebującymi sporo gwiazd zdecydowało się na pozbycie włosów, w tym między innymi Maffashion, Maciej Kurzajewski, Grzegorz Hyży, Blanka Lipińska czy Katarzyna Nosowska.
Na wizji pożegnał się też z nimi Sylwester Wardęga, którego fryzjerką została... Wersow. Jak wiadomo, twórcy ci nie darzyli się szczególną sympatią.
Okazuje się, że do ich pogodzenia przyczynił się poniekąd Sebastian Fabijański. O szczegółach opowiedział w rozmowie z Pomponikiem.
Fabijański pomógł Wardędze pogodzić się z Wersow. Tak wyglądało to od kulis
Aktor pojechał do Łatwoganga dość spontanicznie, prosto z treningu do "Tańca z gwiazdami". Najpierw postanowił jednak znaleźć sobie towarzysza wyprawy.
"Pomyślałem, że fajnie by było wpaść do Łatwego. Ale nie chciałem sam się pchać, bo czułbym się jakoś dziwnie, nie lubię być taki (...) [namolny - przyp. aut.]" - opowiadał naszemu reporterowi.
Oglądaj "Taniec z gwiazdami" w Polsat Box Go
Sebastian skontaktował się więc z Sylwestrem, który początkowo nie był przekonany do tego ruchu; obawiał się, że organizator czy jego goście mogą go tam nie chcieć.
Kiedy jednak dowiedział się, że będą tam również Wersow i Friz, wpadł na pomysł podania sobie z nimi ręki na zgodę. A Fabijański gorąco go w tym poparł.
"Ja mówię: 'To tym bardziej dawaj, zrobimy to live, stary'. Po prostu trochę wyciągnąłem go z tego lasu i dałem mu takich bodziec, żeby on faktycznie przyjechał. Dałem mu pewność, (...) on by sam się nie odezwał, bo on taki jest" - tłumaczył Fabijański w wywiadzie dla Pomponika.
Fabijański widział, jak Wardęga godzi się z Wersow. Atmosfera była napięta
Zanim ostatecznie doszło do pojednania na wizji, Wardęga omówił swój plan z Weroniką i otrzymał jej aprobatę. To youtuber zaproponował, żeby kobieta pozbawiła go włosów, co - zważywszy na ich historię - było dość symboliczne.
"Ja mu trzymałem dredy w ogóle, wiesz, to się nie miało prawa wydarzyć. Piękne rzeczy. Totalna symulacja" - ekscytował się Fabijański.
Mimo to napięta atmosfera była dość odczuwalna, nawet dla zgromadzonych przez ekranami widzów. Nie jest przecież tajemnicą, że Wardęga wielokrotnie krytykował znaną internetową parę, na temat której nagrał kilka filmików.
Ale teraz kilkuletni spór dobiegł końca.
"Później już było okej. Oni też weszli w fajną gadkę z Frizem. Ale na początku było czuć, że jest jakaś historia za nimi, która trwa od dłuższego czasu. Dla nich to było na pewno emocjonujące i w jakimś sensie niekomfortowe, ale super, że to zrobili. Wydaje mi się, że cel po prostu w tym przypadku uświęca środki. Ja jestem w ogóle superszczęśliwy, że w jakimś sensie mogłem dołożyć cegiełkę do tego i mi to wystarczy" - podsumował wątek.
W momencie, w którym Wersow, Friz, Wardęga i Fabijański gościli w mieszkaniu Łatwoganga, zbiórka opiewała na około 30 mln. Ostatecznie influencer pobił rekord świata, zebrawszy ponad 282 mln złotych (zliczanie środków nadal trwa).
Zobacz też:
Już w najbliższą niedzielę Sebastian Fabijański odkryje karty. To będzie dla niego ważny moment
Materiał zawierał linki partnerów reklamowych








