Materiał zawiera linki partnerów reklamowych
Suryś i Fabijański idą w "TzG" jak burza. Ale nie byli najlepsi
W wiosennej edycji "Tańca z gwiazdami" robi się coraz bardziej emocjonująco. Już w najbliższą niedzielę odbędzie się bowiem półfinał 18. sezonu uwielbianego show.
Na Kryształową Kulę wciąż mają szansę Magdalena Boczarska, Paulina Gałązka, Gamou Fall, Piotr Kędzierski i Sebastian Fabijański.
Ostatni z wymienionych po raz kolejny pokazał się z dobrej strony na parkiecie programu. Najpierw wraz z Julią Suryś zaprezentował charlestona, za co otrzymał od jurorów maksymalną liczbę punktów, a potem w ramach nowego segmentu produkcji - improwizacji, udane paso doble.
Oglądaj "Taniec z gwiazdami" w Polsat Box Go
Według sędziów para numer 1 poradziła sobie najlepiej ze wszystkich duetów z tym nietypowym zadaniem, dzięki czemu dostała aż sześć oczek. Ostatecznie Julia i Sebastian zakończyli ósmy odcinek na drugim miejscu w tabeli (uwzględniono w niej punkty z poprzedniego i najnowszego epizodu).
Choć dzięki świetnym występom i wsparciu widzów aktor zapewnił sobie miejsce w półfinale, i tak nie uniknął wpadek...
Po tym, co zaszło, Fabijański nie mógł milczeć. Tuż po "Tańcu z gwiazdami" wyznał całą prawdę. "Nazwijmy to po imieniu"
W ubiegłą niedzielę Julia i Sebastian zaprezentowali w "TzG" dwie choreografie i w każdej z nich coś poszło nie po ich myśli. Zarówno w charlestonie, jak i paso doble, Fabijański upadł.
"Gleba, nazwijmy to po imieniu. Śliskie buty. Trochę mało czasu, trochę za późno wyszliśmy i chciałem aktorsko to ograć, że uciekam od niej i... niestety. W sumie to wyszło nawet fajnie i ważne, że w żaden sposób nie zadziałało to in minus na cały nasz występ, tylko raczej in plus" - mówił gwiazdor na gorąco w rozmowie z Plejadą.
Suryś przyznała, że była pod wrażeniem tego, jak jej partner gładko wybrnął z tej trudnej sytuacji, w ogóle nie dając po sobie poznać, że na chwilę stracił kontrolę nad ciałem. Stał zresztą za tym konkretny powód.
"(...) Mogę się wytłumaczyć, dlaczego w paso doble klapnąłem na tyłek. Miałem [ciasne - przyp. aut.] spodnie, chciałem zrobić obrót i wskoczyć na kolano, ale musiałem lądować..." - wyjaśnił 38-latek, żywiołowo pokazując.
Mimo potknięć na parkiecie, dla Fabijańskiego był to bardzo ważny odcinek.
Tajemniczy Fabijański nie chciał za wiele mówić. Wyjawi wszystko w swoim czasie
Jeszcze na kilka dni przed nim gwiazdor wyjawił, że przygotował dla widzów pewną niespodziankę, która jest dla niego najważniejszą chwilą w całej przygodzie z programem.
"Za moim udziałem w 'Tańcu z gwiazdami' stoi pewna rzecz, o której nie chcę teraz mówić. To nie jest jeszcze ten moment" - mówił w Radiu Eska.
Po fakcie wyszło na jaw, że chodziło o obraz, który pojawił się na początku układu Julii i Sebastiana jako istotny rekwizyt.
"Jeśli przyszłoby mi stanąć z Kryształową Kulą, to powiem o tym. Ten obraz jest częścią pewnej historii. Wydaje mi się, że jest to piękna historia i że skończy się tak, jakbym to sobie wymarzył" - wyznał dość tajemniczo w rozmowie z Kozaczkiem.
Pozostaje więc tylko czekać na ostatni odcinek "Tańca z gwiazdami", w którym, o czym przekonamy się w najbliższą niedzielę, być może Fabijański będzie miał dane się pokazać.
"Taniec z gwiazdami" w każdą niedzielę o godz. 19:55 w Polsacie i w Polsat Box Go.
Zobacz też:
Sebastian Fabijański wystąpi na festiwalu w Opolu. Aktor nie kryje ekscytacji
To był trudny tydzień dla Fabijańskiego. W środę myślał, że to już koniec z "Tańcem z gwiazdami"
Materiał zawierał linki partnerów reklamowych








