Mirosław Baka zaczął u Kieślowskiego. Potem zapadła cisza
Mirosław Baka debiutował na ekranie jeszcze zanim ukończył studia aktorskie - i niemal od razu udało mu się to, o czym tylko marzy wielu już doświadczonych aktorów. Niedługo po debiucie, w 1987 roku zagrał u samego Krzysztofa Kieślowskiego. I choć produkcja zaprowadziła go na festiwal Cannes i przyniosła wiele nagród, to potem zapadła cisza.
"Wtedy kinematografia funkcjonowała zupełnie inaczej niż teraz. Teraz - powiedziałbym: funkcjonuje normalnie. Jeśli debiutant zagra dobrze rolę w filmie, to machina filmowa natychmiast promuje go dalej, znajduje się dla niego role, pisze scenariusze, bo ludzie chcą go dalej oglądać. Wówczas w ogóle nikt w ten sposób nie myślał" - tłumaczy aktor.
W wywiadzie, jakiego udzielił właśnie w radiu RDC, Baka mówi wprost, co słyszał wówczas od filmowców. Przyznaje, że miał dużo szczęścia, że jego kariera jednak ruszyła dalej.
"Poklepywano mnie w Gdyni po plecach, a reżyserzy mówili: Fanie zagrałeś. Ja zaczynam teraz nowy film, ale nie mogę dać ci roli, bo ty się tak kojarzysz z tą postacią od Kieślowskiego, że to nie ma sensu" - zaczął Mirosław.
Mirosław Baka gorzko o aktorstwie. "Jest żal"
Baka rzeczywiście potrzebował kilku lat, żeby znów wrócić na ekrany. Teraz Mirosław już nie ukrywa, jak ten czas wyglądał z jego perspektywy - poradził sobie, ale wciąż nie wspomina tego najlepiej.
"Miałem szczęście, że zacząłem grać w filmach za granicą i tam nie mieli problemu z obsadzaniem mnie i dostawałem role, także takiej ciszy filmowej zupełnej u mnie nie było. Ale oczywiście jest jakiś żal, że dopiero po dwóch latach Jacek Skalski zadzwonił do mnie z propozycją głównej roli w filmie. Ja na początku rozmowy telefonicznej zapytałem, czy on na pewno wie, do kogo dzwoni" - wspomina z wyraźną goryczą.
W 1989 roku Mirosław zagrał w produkcji Jacka Skalskiego, a potem przyszła pora na filmy Andrzeja Barańskiego i Andrzeja Wajdy. Dopiero wtedy wszystko poszło już z górki. Teraz jest jedną z kinowych ikon - a mimo to wciąż nie ma żadnych marzeń i oczekiwań, dotyczących ról.
Mirosław Baka nie marzy o żadnej roli. Same przychodzą
W wywiadzie Baka tłumaczy, że już na początku drogi aktorskiej postanowił sobie, że nie będzie miał żadnych "wymarzonych ról" i praktykuje to do dzisiaj. Bez ogródek mówi, że oczywiście pięknie byłoby zagrać u Ridleya Scotta, a i wśród krajowych filmowców mógłby wymienić kilka nazwisk - ale bardzo się pilnuje, by nie skupiać się na tych myślach.
"Nie konstruuję z tego swojego marzenia, bo później będę bardzo zmartwiony, przygnębiony, zdołowany, że to marzenie mi się nie spełniło. Wolę patrzeć realistycznie. Dostaję jakąś propozycję, oceniam to, z kim pracuję, nad jakim materiałem i na tym się skupiam. Nie zawracam sobie głowy marzeniami i to zawsze powtarzałem i jestem konsekwentny" - wyjaśnia.
A jednak aktor naprawdę ma sporo szczęścia. Wyśnionym marzeniem wielu artystów jest zagrać Hamleta - a jemu udało się to już w 1996 roku, kiedy wraz z żoną przeprowadził się do Gdańska i zaczął występować w tamtejszym Teatrze Wybrzeże. Dziś, po dokładnie 30 latach od tamtych chwil, tak wspomina rozmowę z reżyserem spektaklu, Krzysztofem Nazarem.
"Ja nigdy nie marzyłem o zagraniu Hamleta, ale nagle zostaję wezwany do dyrektora artystycznego Nazara na rozmowę. On mówi: 'Siadaj'. Siadłem. I pierwsze zdanie, jakie do mnie powiedział: 'Nienawidzę Hamleta'. Ja mówię: 'O co w ogóle chodzi?' On: 'No będę robił Hamleta i chcę, żebyś zagrał Hamleta'. I tak to się zaczęło" - wspomina ze śmiechem aktor.
Warto wspomnieć, że Mirosław zagrał w spektaklu na tyle zjawiskowo, że niedługo po premierze w 1996 roku w "Dzienniku Bałtyckim" krytyk Aleksander Jurewicz napisał: "Hamlet Baki to symfonia gry aktorskiej, to wirtuozeria. Nie wiem, gdzie można zajść, tak grając w wieku trzydziestu trzech lat". Jak widać - można zajść daleko.
Zobacz też:
Co za słowa 35-letniej Dębskiej o 62-letnim Bace. Po 2 latach mówi o zauroczeniu
Wróżono jej wspaniałą karierę. Dziś gwiazdą jest jej mąż, a nie ona
Baka mówił, że połączyło ich przeznaczenie. Gdy poczuł się pewnie, doszło do rozstania








