Materiał zawiera linki partnerów reklamowych
Kolejny emocjonujący odcinek "TzG". Fabijański w czołówce
W minioną niedzielę odbył się siódmy odcinek trwającej właśnie wiosennej edycji "Tańca z gwiazdami". Widać, że powoli z uczestników i tancerzy zaczyna wychodzić zmęczenie - w końcu obecnie oddają oni programowi cały swój czas i energię.
Oglądaj "Taniec z gwiazdami" w Polsat Box Go
W ubiegłym tygodniu mieli tym trudniejsze zadanie, że musieli przygotować dwie choreografie, a ponadto nagrać więcej niż zwykle materiałów wideo na potrzeby show. Właściwie wszystkie pozostałe w produkcji pary relacjonowały, jak bardzo są zmęczone i zarazem pochłonięte pracą.
W większości przypadków wysiłek jednak popłacił. Sebastian Fabijański w wyniku roszad w zatańczył z Darią Sytą jive'a, za który otrzymali 37 punktów, a za ich tercet z Julią Suryś, czyli właściwą partnerką taneczną aktora, zdobyli maksymalnych 40 oczek.
Gwiazdor zapłacił jednak za taki wynik dość wysoką cenę.
Po tym, co się stało, myślał, że to jego koniec z "Tańcem z gwiazdami". Fabijańskiemu aż popłynęły łzy
Już na początku tego sezonu Fabijański borykał się z pewnymi urazami. Ostatnio było jednak jeszcze gorzej. Po tym, co wydarzyło się we środę, wydawało się, że to koniec jego przygody z show.
"Dużo zmian, dużo bodźców, dużo obowiązków, dużo też presji w związku z tym. No i ciało. (...) W poniedziałek lecisz trochę na adrenalinie z niedzieli. We wtorek (...) starasz się jeszcze jakby podpompować, a w środę nagle się okazuje, że... może trochę już za dużo. No i... mnie odcięło po prostu" - mówił w rozmowie z Party.
Mężczyzna przyznał, że górę wzięły nad nim emocje.
"Łzy mi zaczęły lecieć, bo nagle (...) poczułem taką niemożność, że ja nie jestem w stanie chyba nawet do domu dojechać. I poczułem się w tym jakiś taki słaby i tak bezbronny, że aż zaczęły mi łzy lecieć. No i musiałem (...) zebrać się [w sobie - przyp. aut.]" - opowiadał.
To był trudny tydzień dla Fabijańskiego. W środę myślał, że to już koniec z "Tańcem z gwiazdami"
Mimo wszystko Fabijańskiemu jakoś udało się dotrzeć do domu. Po zakończonej późno w nocy próbie 38-latek zamówił jeszcze jedzenie na wynos, które niestety nie zostało mu dostarczone z uwagi na pomyłkę w systemie. Jak na złość musiał więc jeszcze pojechać do restauracji, aby to wyjaśnić.
Po powrocie do mieszkania jego zmęczenie osiągnęło punkt kulminacyjny. Nie wiedząc kiedy, gwiazdor zasnął - na szczęście nie podczas jazdy - w samochodzie.
"Obudziłem się z głową na kierownicy (...), stojąc pod domem. Nawet nie wjechałem do garażu, tylko po prostu zaparkowałem samochód pod klatką i dalej nie za bardzo pamiętam. Obudziłem się około 3 w nocy z zimnym jedzeniem na siedzeniu pasażera, które bardzo szybko zjadłem" - relacjonował w tym samym wywiadzie.
Poranna nieobecność na treningu i brak możliwości nawiązania z nim kontaktu bardzo zaniepokoiły najbliższych współpracowników Fabijańskiego.
Fabijański opuścił próbę do "TzG" i przepadł. Rano nie było z nim kontaktu
Julia Suryś poprzedniego wieczora widziała, że Sebastian nie czuje się najlepiej, ale ten nie chciał żadnej pomocy. Tak zresztą zwykle funkcjonuje na co dzień.
"Ja zwykle w takich sytuacjach się troszkę odcinam (...) i chcę spokoju, chcę po prostu jakoś to przeżyć i ewentualnie zareagować samemu. Może faktycznie mam jakąś trudność, żeby właśnie poprosić kogoś o pomoc, tylko staram się ją sobie zorganizować sam" - wyjaśnił.
Fabijański nie chciał zbyt wiele mówić o swoim samopoczuciu wcześniej, żeby widzowie nie odebrali tego jako apelu o głosy.
"Taniec z gwiazdami" w każdą niedzielę o godz. 19:55 w Polsacie i w Polsat Box Go.
Zobacz też:
Fabijański przemówił tuż przed "Tańcem z gwiazdami". Emocje wzięły górę
Zapłakani fani odezwali się do Sebastiana Fabiańskiego. Takiego poruszenia dawno nie było
Materiał zawierał linki partnerów reklamowych








