Afera z Jabłczyńską ws. Tosi w "Nigdy w życiu!" nabiera tempa
Po ponad dwóch dekadach od premiery "Nigdy w życiu!" twórcy rozpoczęli prace nad kontynuacją uwielbianej komedii. Szybko okazało się jednak, że na ekranie zabraknie Joanny Jabłczyńskiej, która w pierwszej części wcielała się w Tosię, córkę Judyty. Aktorka nie kryła smutku i rozgoryczenia. Do ostatniej chwili liczyła bowiem, że wróci na plan - ponoć miała już nawet wstępne spotkanie z twórcami w tym temacie.
Decyzja produkcji o odsunięciu gwiazdy "Na Wspólnej" z nowej części komedii wywołała spore poruszenie. Widzowie zaczęli nawoływać do bojkotu filmu, a w sieci pojawiła się nawet petycja w obronie Jabłczyńskiej. Zaskoczenia nie kryła też sama Danuta Stenka, a wsparcie aktorce okazały między innymi Julia Kamińska, Barbara Kurdej-Szatan i Iga Krefft.
Sprawa szybko zaczęła eskalować. 30 sierpnia głos zabrała Katarzyna Grochola, która zarzuciła Jabłczyńskiej rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji i zapowiedziała podjęcie kroków prawnych.
Blanka Lipińska nie mogła dłużej milczeć ws. afery z Jabłczyńską
Teraz do sytuacji odniosła się Blanka Lipińska. Autorka "365 dni" spojrzała na całe zamieszanie znacznie chłodniej i już na początku zaznaczyła, że zmiana w obsadzie jest jej "dokładnie obojętna".
"'Nigdy w życiu!' bez Joanny Jabłczyńskiej jako Tosi? Jest mi dokładnie wszystko jedno. Lubię Asię jako człowieka, ale 'Nigdy w życiu!' nie jest moim 'ulubionym' filmem, więc różnicy mi to nie robi. Poza tym ekranizacji było chyba więcej niż jedna, Tosię grały też inne aktorki, Judytę zresztą też. Więc nadmuchanie tego jako problemu jest dla mnie dość dziwne. Z punktu widzenia widza dramat, (...) bo się przyzwyczaili. (...). Z punktu widzenia produkcji może być zupełnie inaczej, mogli się nie dogadać finansowo z aktorem, postać w scenariuszu mogła budzić animozje, jest wiele czynników, które wpływają na to, czy aktor zagra czy nie" - wyznała w mediach społecznościowych.
Lipińska podkreśliła, że rozumie zarówno rozczarowanie widzów, jak i perspektywę aktorki oraz produkcji. Zwróciła jednak uwagę, że decyzje dotyczące obsady mogą mieć podłoże biznesowe, a ich prawdziwe przyczyny najpewniej nigdy nie zostaną ujawnione.
"Ja rozumiem wszystkie strony. I Was widzów, i aktorkę, i produkcję. I zdradzę wam sekret. To jest branża, że raczej nigdy nie dowiecie się, jaki był tego powód " - zauważyła.

Zobacz też:
Korwin-Piotrowska nie wytrzymała po aferze w "Nigdy w życiu". Tak ocenia nową Tosię
Gorzkie słowa Joanny Jabłczyńskiej. Tak podsumowała nowe "Nigdy w życiu"
Huczy od plotek o "Nigdy w życiu 2". Grochola już wie, kto miałby tam zagrać








