Małgorzata Tomaszewska ma niełatwy problem o poranku
Małgorzata Tomaszewska od 2018 roku pracuje w śniadaniówkach. Najpierw było to "Pytanie na śniadanie", gdzie była reporterką, a później współprowadzącą. Od kwietnia 2025 roku pracuje jako reporterka "Dzień dobry TVN". Takie zadania wiążą się oczywiście z porannym wstawaniem - jednak to niespodziewanie zaczęło jej sprawiać wielki problem.
"Zupełnie nie rozumiem siebie sprzed lat, która mówiła, że lubi wcześniej wstawać i że poranne wstawanie jest ok. Nie jest ok. Opatuliłam się dzisiaj jak bułka, wychodząc do pracy. Jest godzina 6:45, a ja już jadę" - pożaliła się na Instagramie.
Dziennikarka zwróciła się do widzów, mówiąc że współczuje wszystkim, którzy muszą wstawać o podobnej porze.
"Wiem, że to normalne, ale nie lubię wcześnie wstawać po prostu. Wolałabym na popołudniówki pracować chyba" - dodała.
Małgorzata Tomaszewska obudziła się już na stojąco
Tomaszewska wyznała, że kiedyś wstawała bez żadnego problemu, jeszcze przed budzikiem. Kiedy ten zadzwonił dzisiaj, od razu zerwała się z łóżka - i dopiero po chwili zrozumiała, co się dzieje.
"Obudziłam się już na stojąco. Znaczy ten budzik zadzwonił i - chociaż miałam cichy budzik, to wcale nie był budzik, który spowodowałby we mnie taką reakcję - tylko po prostu ja jakoś tak zareagowałam. Byłam obudzona w środku snu. I jakby obudziłam się, już stojąc. I słyszę ten budzik i dopiero się zorientowałam, co się dzieje. Aha, wstaję do pracy" - opowiadała przejęta.
Szczerze dodała, że "to było zabawne", choć jej smutny ton wyraźnie wskazywał, że dla niej samej ta sytuacja wcale nie była zabawna.
"To nie jest dzisiaj mój dzień, jeśli chodzi o wstawanie" - podsumowała.
Doniesienia z domu Małgorzaty Tomaszewskiej
Po wyjściu ze studia "Dzień dobry TVN" Małgorzata Tomaszewska kontynuowała swoje wywody. Podzieliła się nowinami zza zamkniętych drzwi swojego domu - a dokładnie zza drzwi kuchni. Okazuje się bowiem, że dziennikarka musiała kupić nowe garnki z bardzo konkretnego powodu.
"Musiałam kupić nowe gary. To jest już ten wiek, że ja idąc do sklepu nie mogę się powstrzymać, żeby kupić nie - torebkę, buty, koszuleczkę - tylko gary. Więc kupiłam sobie nowe gary i tak idę przez pół dzielnicy ze stukotem garów" - zaczęła.
Jak wyjaśniła, jej pociechy uwielbiają jeść budyń, więc musiała kupić nowy garnek, bo jej narzeczony Robert za każdym razem przypala ten, którego używa.
"Musiałam kupić nowy gar, bo mnie się udaje nie przypalać, ale Robert przypala każdy gar, kiedy gotuje. Więc dostanie jeden, który będzie sobie mógł do woli przypalać. Chociaż mam zamiar jakoś go nauczyć tego, żeby nie przypalał" - przyznała.
Trzymamy kciuki za rozwój kulinarnych talentów Roberta.
Zobacz też:
Tomaszewska pokazała swój dom i wyznała prawdę o ukochanym
Tomaszewska ma za sobą długą podróż. "W całym samolocie było słychać"
Tomaszewska ujawniła kulisy związku z Robertem. Już tego nie kryje








