Materiał zawiera linki partnerów reklamowych
Nie cichnie afera po odpadnięciu Komarnickiej z "TzG". Powodów może być kilka
Odpadnięcie Emilii Komarnickiej i Stefano Terrazzino z "Tańca z gwiazdami" już w trzecim odcinku było ogromnym zaskoczeniem dla wszystkich. Para otrzymywała przecież wysokie noty od jurorów i była typowana do finału.
Ale może właśnie to ją zgubiło. Być może widzowie przekonani o tym, że kto jak kto, ale ten duet na pewno sobie poradzi, woleli przekazać swoje głosy innym.
Oglądaj "Taniec z gwiazdami" w Polsat Box Go
Być może prawdą jest też, że wcześniejsza znajomość partnerów (od kilku lat wystawiają razem spektakl taneczny) i kreowanie przez internautów czy samych jurorów przekonania, że aktorka ma już jakieś doświadczenie na parkiecie, dzięki czemu jest jej łatwiej, zniechęciło ich do wspierania właśnie pary numer 11.
Tego już się nie dowiemy. Bez względu na to, jaka jest prawda, program trwa dalej, a o wygraną wciąż rywalizuje 10 duetów. Obecnie przygotowują się one do wyjątkowego odcinka rodzinnego.
A co robi gwiazda "Na dobre i na złe"? We czwartek, w samo południe, dzieli się swoimi przemyśleniami w sieci...
Był czwartek, gdy nadeszły wieści ws. Komarnickiej. Ogłosiła w samo południe
W najnowszym wpisie przesyłająca do obiektywu całusa, oświetlona wiosennym słońcem Komarnicka ani słowem nie wspomniała o uwielbianej produkcji Polsatu. Nie ulega jednak wątpliwości, że to właśnie pod jej wpływem naszła ją pewna refleksja.
"'Do kogo należą nasze dni?'. To zdanie z filmu ['La grazia' Paola] Sorrentino chodzi za mną od dłuższego czasu. Do tego, co się wydarza… czy do tego, jak na to patrzymy? To, co bezwiednie mówisz do siebie w środku. To pierwsze zdanie, które pojawia się w głowie po trudnym momencie. To interpretacja, którą nadajesz zdarzeniom. To wszystko… jest wyborem" - napisała filozoficznie.
40-latka wierzy, że to, jak odbieramy i przeżywamy wszystko, co nam się przytrafia, zależy od nas samych.
"Można zobaczyć przeszkodę. A można zobaczyć zaproszenie. Można poczuć stratę. Albo przestrzeń na coś nowego. I nagle okazuje się, że szczęście nie jest czymś, co trzeba zdobyć, dogonić, wypracować ponad siły. Szczęście jest decyzją. Cichą, wewnętrzną zgodą na to, żeby być po swojej stronie" - kontynuowała.
Na koniec Komarnicka podzieliła się odpowiedzią na pytanie padające we wspomnianym przez nią filmie.
"Nasze dni należą tylko do nas. I może właśnie tam zaczyna się prawdziwa wolność" - podsumowała, życząc obserwatorom pięknego dnia.
Komarnicka nie zamierzała milczeć po "TzG". Tak odbiera to, co się stało
To nie pierwszy raz, gdy Emilia zabiera głos po odpadnięciu z show. Na gorąco, tuż po feralnym dla siebie odcinku, prosiła fanów na Instagramie, by "nie obrażali się" na program i oglądali go dalej, bo ona sama jest za niego wdzięczna.
Dwa dni później po raz kolejny tłumaczyła, że - mimo odmiennych opinii otoczenia - nie miała warsztatu tanecznego i musiała pracować tak samo ciężko jak wszyscy pozostali. Przy okazji przyznała, że poczuła też swego rodzaju ulgę; w końcu nauczyła się bowiem, jak nie łączyć samooceny z komentarzami innych.
A w kilkanaście godzin potem podziękowała fanom za wsparcie i przyznała, że czuje się jak najbardziej w porządku. Fakt, że temat "TzG" nadal zajmuje tak dużo przestrzeni w jej głowie i działaniu bez wątpienia świadczy o tym, że był on dla niej bardzo ważny.
"Taniec z gwiazdami" w każdą niedzielę o godz. 19:55 w Polsacie i w Polsat Box Go.
Zobacz też:
Rafał Maserak typuje faworytów TzG. Dwukrotnie wymienił tę samą gwiazdę
Terrazzino bez ogródek o sytuacji Komarnickiej i kontrowersjach. "Szybko wyciągali wnioski"
Materiał zawierał linki partnerów reklamowych








