Marta Manowska od lat związana jest z TVP. Najpierw była gospodynią "Rolnik szuka żony". Tak spodobała się widzom w tej roli, że dostała kolejny, podobny format - "Sanatorium miłości", który prowadziła już po raz ósmy.
Wyszła prawda o Marcie Manowskiej
Manowska za każdym razem potrafi tak rozmawiać z uczestnikami show, że każdy z nich zdradza jej swoje najskrytsze tajemnice.
"Nie da się nie otworzyć przed Martą. Ona jest tak ciepłą i miłą osobą… Ja też nie chciałam rozmawiać, ale otworzyłam się, po prostu się nie da. Ona jest tak wspaniałą kobietą, że człowiek sam się wyzwala, oczyszcza i chce o tym powiedzieć" - mówiła uczestniczka show" - mówiła Danusia z poprzedniej edycji "Sanatorium miłości".
Marta Manowska nie zawsze bywa miła
W "Sanatorium miłości" 8. Manowska musiała przywoływać do porządku Barbarę ze Szczecina. Uczestniczka dotąd ma o to pretensje do gospodyni show. Już w poprzedniej edycji programu zdarzyła się podobna sytuacja. Wówczas chodziło o Edmunda.
Uczestnik "Sanatorium miłości" o Manowskiej
Jednak w większości uczestnicy "Sanatorium miłości" są zadowoleni, że trafili pod skrzydła Manowskiej. Henryk z Gliwic, tak mówi i gospodyni randkowego formatu TVP.
"Pani Manowska jest bardzo wrażliwą, uczuciową kobietą. Przy niej, jak się z nią rozmawia, to po prostu nie wiemy kiedy, a mówimy to, czego nie chcemy mówić" - zaczął.
Henryk z "Sanatorium miłości" 8. zwrócił też uwagę na głos Manowskiej, który jego zdaniem ma niezwykłą moc.
"Ona po prostu wyciska z nas łzy i umysły, które mamy gdzieś tam zablokowane, co powiedzieć. Ma jeszcze taki ciepły głos jeszcze do tego, że my nawet sami nie wiemy, kiedy płaczemy" - wyznał Henryk z Gliwic.
Zobacz też:
Henryk wywołał burzę, zapraszając na randkę Ewę. Teraz wyjaśnia co zaszło
Emilia i Henryk z "Sanatorium" zapytani o relację. "On nadal chodzi na tańce"
Ledwo Henryk i Emilia z "Sanatorium miłości" się pogodzili, a już takie złe wieści








