Prawda wyszła na jaw po latach. Stockinger wprost o Woźniak-Starak
Robertowi Stockingerowi najwyraźniej zebrało się na wspominki. Prezenter gościł ostatnio w podcaście Kozaczka, gdzie otworzył się na wiele osobistych tematów. Wśród nich nie zabrakło wątku dotyczącego jego związku z Aleksandrą Szwed czy relacji z Filipem Chajzerem.
Stockinger ochoczo wspominał także o swojej pracy w formacie śniadaniowym. Prezenter przez dekadę związany był z redakcją "Dzień Dobry TVN", po czym na początku 2024 roku przeniósł się na kanapę "Pytania na śniadanie". Tam również, po 13-letniej przerwie, powróciła Agnieszka Woźniak-Starak. Prezenterzy przez chwilę prowadzili śniadaniowy format razem.
"Przywitałem Agnieszkę czerwonym dywanem, bo to moja koleżanka z poprzedniej redakcji. Świetna sprawa, bardzo się ucieszyłem. Wzmocnienie składu, wielkie nazwisko, ogromne doświadczenie. Osoba z wielkim dorobkiem i pozycją. Tak że bardzo się ucieszyłem, że Agnieszka dołączyła do 'Pytania'" - ogłosił.
Stockinger potwierdził doniesienia ws. Woźniak-Starak
Robert Stockinger zwrócił również uwagę na wypowiedź Agnieszki Woźniak-Starak, która była związana ze stacją z Woronicza na początku swojej medialnej kariery.
"Zresztą tak ciepło się wypowiadała, powiedziała, że wraca do domu, że to najlepsze miejsce, w jakim pracowała..." - wspominał prezenter, na co reporter Kozaczka dodał:
"Bo to jest jej pierwsza telewizja śniadaniowa".
"Tak, wywodziła się z 'Pytania'" - przyznał Stockinger, a po chwili zawahania doprecyzował:
"Nawet nie wiem, czy nie z 'Kawy czy herbaty'. Najpierw była 'Kawa czy herbata', potem została zmieniona w 'Pytanie na śniadanie' i tam też była Agnieszka, a potem dopiero przygoda w innej stacji" - podsumował.
Przy okazji Robert Stockinger niespodziewanie potwierdził doniesienia ws. Agnieszki Woźniak-Starak. Prezenter przytoczył historię sprzed lat, kiedy nie do końca rozumiał zachowanie koleżanki z branży. Z czasem sytuacja się zmieniła:
"O dwudziestej drugiej śpię, kiedy mam program rano" - przyznał, dodając, że wstaje już o piątej. "Pamiętam, jeszcze jak pracowaliśmy z Agnieszką Woźniak-Starak w poprzednim programie, to tam była taka zasada, że po dwudziestej pierwszej nie wysyła się już materiałów czy dokumentacji do Agnieszki, bo to jest ten czas, kiedy Agnieszka ma czas dla siebie, idzie spać. Wtedy tak myślałem, pamiętam, no bez przesady - co tak wcześnie? Ale dzisiaj mam dokładnie tak samo" - wyznał z uśmiechem.

ZOBACZ TAKŻE:








