Rogalska ujawnia kulisy pracy w "Pytaniu na śniadanie". "Nie umiem się nie wkręcać"
Marzena Rogalska wróciła do TVP, skąd została zwolniona za poprzednich władz stacji.
Był to powrót z przytupem, bowiem Rogalska od razu otrzymała rolę prowadzącej "Pytanie na śniadanie". Na wiosennej ramówce stało się jasne, że widzowie będą mogli ją zobaczyć również w programie "Kocham Cię, Polsko".
Większość uwagi przyciągają jej wystąpienia w porannym paśmie u boku Łukasza Nowickiego. Dziennikarka jest ceniona przede wszystkim za zaangażowanie jakie wkłada w prowadzenie każdej rozmowy.
"Ja nie unikam żadnych tematów. Serio. Nawet, jeśli mi się wydaje "ten jest mniej zajmujący". Ja nie umiem się nie wkręcać w tematy. Wkręcam się we wszystkie tematy. Tak lubię rozmawiać" - wyjawiła Marzena Rogalska w rozmowie z "Faktem".
Dziennikarka jest przekonana, że taki stan rzeczy wynika z jej przyzwyczajeń.
"Ja jestem ta, która jeszcze po rozmowie gada i jeszcze, jeszcze, jeszcze" - dodała.
Rogalska była przekonana, że się spóźniła. Nowicki poprowadził rozmowę sam
Otwarcie opowiedziała też o stresującej sytuacji, do której doprowadziło ją gadulstwo. W jednej chwili uświadomiła sobie, że się spóźniła.
Wszystko stało się znienacka, a Rogalska była przekonana, że popełniła błąd.
"Dziś była taka sytuacja z Łukaszem Nowickim, że zagadałam się z naszymi gośćmi z pierwszej czy drugiej rozmowy. Dzieci, fajna para, miłość.(...) Staliśmy na planie, już była nie wiem, czy pogoda. Ja z nimi się tak wylewnie żegnałam i nagle słyszę głos Łukasza Nowickiego w słuchawce i mówię: "spóźniłam się na jakąś rozmowę", a to było o tym, że jelenie gubią poroża i co zrobić, jak te poroża się znajdzie w lesie (...). On w jakiejś przestrzeni plenerze i ja po prostu mówię: "nie no, oczywiście się zagadałam, jak to ja" - zdradziła w dalszej części wywiadu.
W pierwszym odruchu prezenterka pomyślała, że powinna udać się do kierownika planu, by wyjaśnić całe zajście i przeprosić za zagapienie się. Tak też zrobiła.
Mężczyzna przyjął jej rewelacje z widocznym spokojem, co wyraźnie ją zaskoczyło. Uświadomił jej, jaki naprawdę był jej błąd.
"Lecę do kierownika planu, do Marcinka naszego, i mówię: "Marcin, spóźniłam się, ja miałam być w tej rozmowie", a on: "Marzenko, Łukasz miał rozmowę zrobić sam", a ja tego nie doczytałam w scenariuszu, bo mi się wydaje, że my zawsze razem. I mówi (kierownik planu - przyp. red.). "Czy ty myślisz, że ja bym ci nie powiedział? Że ja bym tu tak spokojnie stał?" - dodała na koniec.
Zobacz także:
Rogalska znienacka oficjalnie ogłosiła ws. Łukasza Nowickiego. "Tak mi z tobą dobrze"
Jeszcze wczoraj Rogacewicz i Kaczorowska grali razem spektakl, a dziś takie doniesienia
Rogalska zadała niewygodne pytanie. Kaczorowska nie wytrzymała








