Maja Rutkowski i Ilona Felicjańska za sobą nie przepadają. Były razem w "Królowej przetrwania"
Maja Rutkowski udzieliła nam szczerego wywiadu, podczas którego poruszyła wiele interesujących tematów. Jednym z tych najbardziej interesujących dla widzów okazał się temat Ilony Felicjańskiej. Modelka, celebrytka i przedsiębiorczyni w "Królowej Przetrwania" nie zachwyciła internautów. Wielu zwróciło uwagę, że kobieta zachowuje się nieprzyjemnie wobec innych gwiazd.
Jeśli chodzi o Felicjańską i Rutkowski, na łamach formatu pierwsza z pań wytknęła drugiej hipokryzję. Zaliczyły także nieprzyjemną wymianę zdań na temat matki dziecka Rutkowskiego oraz płacenia alimentów.
Maja Rutkowski o sporze z Iloną Felicjańską
Maja Rutkowski na łamach Pomponika wróciła pamięcią do programu i powiedziała kilka zdań o sporze z Iloną. Nawiązała przy tym do jej trudnej sytuacji rodzinnej:
"Ja nie chcę się wypowiadać nawet. Ja się nie interesowałam, jaką ona miała przeszłość. Mi się przypomniało, że ona w 2010 to mógł być, gdzieś ją widziałam, jak wsiadała w Mrągowie ze swoim mężem. Ostatnio sobie przejrzałam, jak to było z tymi alimentami. Ja się staram być najlepszą mamą i dla Kai [córki z poprzedniej relacji Mai] i Krzysia. Też było mi ciężko. Były momenty, że nie miałam pieniędzy, otwierałam firmę..."
Jeśli chodzi o umoralnianie, Maja uważa, że Felicjańska jest "ostatnią osobą, która powinna komuś zwracać uwagę".
"Nie chcę o nikim źle mówić, bo jeśli o kimś za dużo dobrego nie możesz powiedzieć, to lepiej niech to będzie cisza" - skwitowała.
Maja Rutkowski o powodach uczestniczenia w "Królowej przetrwania"
Maja Rutkowski zauważyła, że Ilona ma wiele problemów, które musi przerobić.
"W takich ludziach jest dużo żalu. "Mi się nie udało", "Ja bym chciała inaczej żyć, ale mi nie wyszło" (...) Ja się staram być dobrym człowiekiem, nikomu nie ubliżać. (...) Ja nie chciałam w programie nikomu sprawiać przykrości. Każdy nosi swoje kłody, ma swoją przeszłość. Ja nie poszłam do programu, by zwracać uwagę "jesteś taka...", ale moim ciepłem, rozmową naprowadzić na dobrą drogę. Czy to się udało, czy nie? Niech widzowie ocenią" - podsumowała.
Czytaj też:








