Artur Orzech od 34 lat jest utożsamiany przez polskich widzów z "głosem Eurowizji". Po raz pierwszy komentował Konkurs Piosenki Eurowizji w 1992 roku. Wtedy polscy artyści nawet nie byli jeszcze dopuszczeni do rywalizacji.
Artur Orzech od 34 lat komentuje Konkurs Piosenki Eurowizji
Chociaż sam konkurs budzi mieszane uczucia i bywa podejrzewany o promowanie kiczu, polscy widzowie co do jednego są zgodni: Eurowizja musi rozbrzmiewać głosem Artura Orzecha.
Kiedy Jacek Kurski zdecydował się nie podzielić tej opinii i odsunął dziennikarza od komentowania Eurowizji dla TVP, wielu widzów nie kryło swego oburzenia.
Artur Orzech: to zrobił po zwolnieniu z TVP
Orzech podjął wyzwanie. Pierwszą niezależną transmisję poprowadził w 2021 roku, gdy Rafał Brzozowski walczył w Rotterdamie piosenką "The Ride". Jak potem wspominał Orzech w specjalnie nagranym dla fanów filmiku, nie obyło się bez wpadek:
Z czasem dziennikarz i osoby, które mu pomagały, doszli do wprawy, jednak w 2024 roku TVP ogłosiła powrót Artura Orzecha i transmisja z Malmö zabrzmiała już jego głosem.
Artur Orzech pokazał "kanciapę" w Wiedniu
Jak się jednak okazało, doświadczenie zdobyte w trudnych warunkach wciąż się Orzechowi przydaje. Organizatorzy Konkursu Eurowizji w Wiedniu nie zapewniają bowiem komentatorom luksusowych warunków.
Dostają do dyspozycji niewielkie pomieszczenia, a wnioskując z faktu, że polski komentator pracuje w kurtce, z ogrzewaniem chyba też nie jest za dobrze. Jak ujawnił Orzech na Instagramie:
"Takie mity krążą, jak trudne mamy my, komentatorzy, warunki komentowania. Nie są złe. Ja absolutnie nie narzekam, żeby nie było. Ale jeśli państwo sobie myślą, że to jest jakaś salonka albo co najmniej gabinet, to może spójrzmy na sufit. Nie wiem, czy państwo zobaczą te eleganckie dziury".
Zobacz też:
Alicja Szemplińska przerwała milczenie po finale Eurowizji. Tak podsumowała głosowanie jurorów
Alicja Szemplińska chwali się historycznym sukcesem na Eurowizji. "Mamy legendarny wynik"








