W krakowskim biurze Fundacji Mimo Wszystko wisi portret Anny Dymnej z czasów jej młodości.
"Teraźniejsza Dymna przychodzi codziennie i mogą ją sobie pooglądać (...)" - tłumaczyła aktorka w rozmowie z "Wysokimi Obcasami".
Anna Dymna przyznaje, że pomaganie bardzo wciąga
Aktorka wiele razy słyszała, że brzydko się starzeje i w związku z tym nie ma dla niej ról, więc zarabia pieniądze na nieszczęściu innych i tylko udaje dobrą.
"Przykro się robi, ale co mnie to obchodzi? Już dawno się na to uodporniłam. Robię swoje i cześć. I póki będę miała siły, będę to robić. Sama będę wyczarowywać sobie chwile szczęścia" - stwierdziła w wywiadzie-rzece.
Anna Dymna nie kryje, że pomaganie innym ludziom zawsze dawało jej ogromną przyjemność.
"Pamiętam, że kiedy zrobiłam coś dobrego mojemu braciszkowi i słyszałam od niego: 'Jesteś kochana', to czułam w sobie taką siłę, że znowu chciałam sprawić, by na jego twarzy pojawił się uśmiech" - wspominała w rozmowie z Wojciechem Szczawińskim.
"Jeśli komuś pomagamy, to bez względu na motywy naszego postępowania zachodzi w nas rzecz magiczna. Odczuwamy radość, dzieje się w nas coś jasnego i pięknego. Dlatego pomaganie wciąga" - wyznała.
Anna Dymna czasami chciałaby być jednym ze swoich kotów
Może dlatego, że wiele razy zawiodła się na ludziach, Anna Dymna czasem woli towarzystwo swoich kotów. Są chwile, że chciałaby być jednym z nich.
"One mają u mnie dobrze: ogródek, pełne miski, gościnne czyste łóżeczka, nie tylko kocie. No i drapanie za uszkiem" - mówiła w wywiadzie dla "Wysokich Obcasów", dodając, że mieszka w domu szczęśliwych kotów i to szczęście jej się udziela.
Aktorka twierdzi, że zwierzęta dają jej śmiałość do wyrażania uczuć i do okazywania miłości.
"Niewiele im potrzeba do szczęścia: przytulić, pogłaskać, pomruczeć" - mówi.
"Kiedy jestem bardzo zmęczona albo smutna, moje koty mnie ratują. Nie ma mnie bez nich. I nie, nie jestem wariatką. Koty to są naprawdę niezwykłe istoty, człowiek mógłby się od nich wiele nauczyć" - powiedziała w cytowanym już wywiadzie.
Anna Dymna nigdy nie straciła wiary, że to, co robi, ma sens
Zanim we wrześniu 2003 r. Anna Dymna powołała do życia Fundację Mimo Wszystko, regularnie odwiedzała domy pomocy społecznej i inne ośrodki.
"Dla tych ludzi największym dramatem jest samotność. Nikt nie chce być sam z cierpieniem i strachem" - opowiadała na łamach "Tygodnika Powszechnego".
Niewiele osób pamięta, że fundacja aktorki miała na początku tylko jedno zadanie - ocalić od likwidacji schronisko w podkrakowskich Radwanowicach, w którym mieszkało 26 nieumiejących samodzielnie funkcjonować dorosłych osób. Dziś ośrodek "Dolina Słońca" tętni życiem.
"Tu się zdarzają cuda" - twierdzi aktorka.
Anna Dymna nigdy nie straciła wiary, że to, co robi, ma sens.
"Staram się tak żyć, jakby każdy dzień był moją szansą na doświadczenie czegoś pięknego. Wiem, że warto walczyć o każdą chwilę, o każdy oddech i pomagać innym, aby i oni przeżyli choć jedną godzinę dłużej i lepiej" - wyznała "Wysokim Obcasom".
Źródła:
1. Książka "Anna Dymna. Warto mimo wszystko. Rozmawia Wojciech Szczawiński", wyd. 2017
2. Wywiady z A. Dymną: "Wysokie Obcasy" (grudzień 2022), "Tygodnik Powszechny" (grudzień 2024)
ZOBACZ TAKŻE:
Dawno nie pokazywała się publicznie. Tak dzisiaj wygląda Anna Dymna
Byli parą jak z obrazka. Tak Tomasz Stockinger zapamiętał Annę Dymną
Anna Dymna zagrała jego żonę. Gdy spotkali się po latach, nie poznała go








