Materiał zawiera linki partnerów reklamowych
To jeden z ulubionych seriali Polaków. W obsadzie pełno gwiazd
"Rodzina zastępcza" to jeden z najbardziej znanych i lubianych rodzimych seriali, który widzowie do dzisiaj ciepło wspominają. Tytuł był emitowany na antenie Polsatu w latach 1999-2009, a ta dekada wystarczyła, by na dobre zapisał się w pamięci Polaków.
Duża w tym zasługa obsady, w której znaleźli się Gabriela Kownacka, Piotr Fronczewski, Maryla Rodowicz, Joanna Trzepiecińska, Jarosław Boberek, Tomasz Dedek czy Hanna Śleszyńska.
Ale tytuł stał się też trampoliną do sławy lub przynajmniej źródłem popularności dla najmłodszych aktorów amatorów.
Ich relacje na małym ekranie układały się różnie, ale dopiero teraz, po kilkunastu latach od zakończenia produkcji, wyszło na jaw, jak wyglądały w rzeczywistości.
O tym ludzie nie mieli pojęcia.
Nie do wiary, co łączy dawne gwiazdy "Rodziny zastępczej". Ludzie nie mieli o nich pojęcia
W niedzielny, świąteczny poranek w studiu "halo tu polsat" zapanowała doprawdy rodzinna atmosfera. Oto bowiem gośćmi Katarzyny Cichopek i Macieja Kurzajewskiego zostało troje serialowego rodzeństwa: Aleksandra Szwed, Misheel Jargalsaikhan i Sergiusz Żymełka.
Fanów tytułu z pewnością ucieszy fakt, że potomstwo Kwiatkowskich do dzisiaj utrzymuje ze sobą kontakt. To nieobecna Monika Mrozowska, z którą niestety nie udało się połączyć online, jest tą, która spaja grupę i organizuje - nawet jeśli niezbyt częste - spotkania.
Oglądaj "halo tu polsat" w Polsat Box Go
"Po zakończeniu zdjęć do 'Rodziny zastępczej' życie poszło dalej i minęło parę lat. W związku z tym każdy z nas ma swoje przestrzenie, swoje zajętości. Natomiast za każdym razem, jak się widzimy, to jest tak, jakbyśmy się widzieli wczoraj. Te relacje nadal są bardzo bliskie. Nie częstotliwość tych spotkań decyduje o relacji, tylko ich jakość" - powiedziała Szwed.
Gwiazda, która z całej czwórki jest chyba najsilniej obecna w mediach, wyznała, że z serialowymi siostrami wciąż łączy ją wyjątkowa więź. W przeszłości to one jako jedne z pierwszych dowiedziały się, że Aleksandra zakłada własną rodzinę.
Prawda o "Rodzinie zastępczej" wyszła na jaw po latach. Oto co naprawdę działo się za kulisami. Ludzie nie wiedzieli
Przyjaźń między serialowymi Kwiatkowskimi nawiązała się już na planie. Żymełka opowiadał, że wspierali się jak prawdziwa rodzina, a starsza siostra, Ola, dawała mu nawet korepetycje z polskiego.
"Ona się świetnie uczyła. Ja troszeczkę gorzej" - przyznał ze śmiechem.
Spędzanie tylu godzin w pracy było tak naprawdę jedną wielką przygodą, pełną okazji do zabaw i rozrabiania, czego ekranowi Eliza, Zosia, Majka i Filip bynajmniej sobie nie odmawiali.
Zawsze czuwał jednak nad nimi specjalnie przydzielony opiekun. Co ciekawe, w dorosłym życiu Misheel spotkała pełniącą kiedyś tę funkcję panią Anię, której synem sama się dziś w pewnym sensie zajmuje.
"Było parę osób, które się nami zajmowały. Pozdrawiamy ich bardzo serdecznie i przepraszamy" - powiedział żartobliwie Żymełka, który zdaje sobie sprawę, że czasami musieli dawać się innym członkom ekipy we znaki.
Zagadka "Rodziny zastępczej" rozwiązana. Teraz wszystko jasne
Przy okazji goście "halo tu polsat" zdradzili pewną tajemnicę "Rodziny zastępczej". Okazuje się, że pamiętnego Śliniaka "grał" nie jeden pies, a kilka. Po pierwszych dwóch latach realizacji funkcję po wspaniałej i mądrej Helence przejęły jej pociechy.
"Niestety nie byli tak zdolni (...). Od szczekania mieliśmy jednego psa, od siadania na kanapę drugiego, od gryzienia trzeciego, a od kładzenia się dramatycznie czwartego" - wyjawiła Szwed.
Jargalsaikhan przyznała, że za kulisami produkcji Polsatu działo się tak wiele, że można by nakręcić o tym osobny materiał.
"To była przygoda (...). To, co widzowie widzą jako efekt finalny wszystkich odcinków 'Rodziny zastępczej', to jest jedno. Ale cały backstage... można by było zrobić z tego oddzielny serial. Nikt by nie uwierzył, naprawdę" - dopowiedziała 37-latka nadająca z Austrii.
"halo tu polsat" od piątku do niedzieli o godz. 8:00 w Polsacie i w Polsat Box Go.
Zobacz też:
Mrozowska potwierdziła radosne doniesienia tuż przed weekendem. Wielka duma i łzy szczęścia
Maryla Rodowicz po latach wraca przed kamerę. "Jestem zupełnie zielona"
Przez dekadę grała Zosię w "Rodzinie zastępczej". Nie do wiary, co spotkało ją na planie
Materiał zawierał linki partnerów reklamowych








