Sandra Kubicka i Aleksander Milwiw-Baron oficjalnie nie są już małżeństwem
Zaledwie wczoraj Sandra Kubicka i Aleksander Milwiw-Baron ponownie spotkali się w sądzie. Każde z nich zabrało głos tuż po opuszczeniu budynku.
"Wracam właśnie do domu. Już po wszystkim. Już koniec cyrków" - skwitowała Sandra.
"Dziś jest pierwszy dzień reszty mojego życia" - napisał muzyk w sieci.
Mimo wszystko ludzie mieli nadzieję na oficjalne potwierdzenie doniesień. Na szczęście, nie trzeba było długo czekać. Pudelek otrzymał informację, że 16 marca zapadło orzeczenie końcowe, co oznacza, że para faktycznie otrzymała rozwód.
Ostatnie sądowe spotkanie Sandry Kubickiej i Barona
Warto przypomnieć, że posiedzenie było zaplanowane na 30 minut, ale przeciągnęło się do dwóch godzin. Małżonkowie dużą część spotkania spędzili na korytarzu. Po wszystkim fotoreporterzy przyłapali ich na uścisku. Widać było, że cieszą się zakończeniem tego etapu swojego życia. Dużo gorsza atmosfera panowała podczas wcześniejszego spotkania, kiedy to Baron nie wyrażał chęci, by rozmawiać z Kubicką.
Sandra Kubicka nauczyła się na błędach
Sandra Kubicka oprócz stresu związanego z zakończeniem małżeństwa musiała zmierzyć się z przeciwnikiem pod postacią dziennikarzy. Influencerka jednego z nich wygoniła za drzwi sądu, z innym jej się nie udało. Zapewniła jednak internautów, że w tej kwestii radzi lepiej sobie niż ochrona i nie zostawi sprawy bez konsekwencji.
Wszystko dlatego, że Sandra nauczyła się na błędach i nie ma zamiaru dłużej opowiadać o swoich prywatnych sprawach.
"Rozumiem zainteresowanie mediów, jednak sprawy mojego życia prywatnego i rodzinnego chciałabym zachować poza przestrzenią publiczną. Są to kwestie osobiste, które nie były i nie są przekazywane mediom z mojej inicjatywy ani za moją zgodą" - przekazała na Instagramie.
Czytaj też:
Kubicka oficjalnie zabrała głos po rozwodzie z Baronem. Ledwo wyszła z sali i już obwieściła
Baron przerwał milczenie po rozwodzie już jako singiel. Od razu posypały się gratulacje
Sandra Kubicka przerwała milczenie ws. plotek o niej i Roznerskim. Nie gryzła się w język








