Marta Manowska odkąd 13 lat temu została gospodynią randkowego show TVP "Rolnik szuka żony", stała się ulubienicą widzów oraz uważana jest za swatkę polskiej telewizji. Uczestnicy jej programów zawarli już kilkanaście małżeństw. Wraz z sympatią widzów i popularnością "Rolnika" TVP powierzyła dziennikarce też inne programy.
Marta Manowska poznała historię uczestników
Marta Manowska już ósmy rok prowadzi program "Sanatorium miłości". Uczestnicy randkowego show w każdym odcinku zwierzają się jej ze swoje czasem bardzo trudnej przeszłości. Jak sobie radzi po takich rozmowach?
"Nikt mnie nigdy o to nie zapytał, a faktycznie jest to trudne. Produkcja rządzi się swoimi prawami. Czasem pojawiają się przecież łzy, których się na pewno nie wstydzę, bo to przecież coś naturalnego, ale to długo później zostaje w środku. Podczas czterech tygodni zdjęć muszę przeprowadzić dwanaście intymnych rozmów. Często nagrywamy dwie rozmowy jednego dnia i to jest dla mnie bardzo ciężkie. (...) Najczęściej po nagraniu wychodzę gdzieś na zewnątrz by pobyć w samotności, by wszystko poukładać sobie w głowie, odpocząć" - przyznaje dziennikarka.
Marta Manowska oburzona. To usłyszała o uczestnikach "Sanatorium miłości"
Jedno co najbardziej porusza Manowską to fakt, że niektórzy widzowie są zdania, iż uczestnicy "Sanatorium miłości" są za młodzi, albo że zachowują się nieodpowiednio do swojego wieku. Gospodyni randkowego show nie zgadza się z takimi opiniami. Zachęca fanów programu, by wspierali uczestników i brali z nich przykład.
"Myślę, że ten program może edukować. Nie uważam, by sceny w nim były jakieś obrazoburcze. Niektórym niestety człowiek po 60. kojarzy się mylnie z kimś, kto jest u schyłku swojego życia i niedołężny. A granice się przesuwają. Dzisiaj nawet ludzie po 80. są bardzo sprawni. Patrzę na moich rodziców, babcię... To są osoby młode mentalnie, psychicznie, w dobrej formie. Uprawiają sport, szukają nowości, mają ogromną chęć życia. Często słyszę od mojej babci, że ona chce żyć, bo ma jeszcze tyle do zrobienia. Serce się raduje. To jest młodość. Nikt nam nie może tego zabrać. Już były komentarze, że panie w "Sanatorium..." w tej edycji są w mini spódniczkach, kozakach i to przecież nie wypada. Albo są za młode. W kółko słyszę, że uczestnicy są tacy młodzi, albo ładni. I to według niektórych jest przesadą. A oni po prostu świetnie się trzymają i nic tylko brać z nich przykład, cieszyć się i kibicować. Każdy tak przecież może o siebie zadbać. W tym sezonie każdy z uczestników przekuł swoje porażki na coś dobrego. Ewa np. schudła po rozwodzie 17 kg. I jak teraz wygląda? Świetnie!"
Zobacz też:








