"Sanatorium miłości". Reżyserowane show?
"Sanatorium miłości" ciągle mierzy się z opiniami, że większość scen jest reżyserowana. Mówiła o tym nie tak dawno Barbara ze Szczecina, która z powodu swojego zachowania musiała opuścić show.
"Przeciwko mnie tak się wszystko obróciło, (...) wszystko było wyreżyserowane" - oburzała się Barbara w filmiku, który zamieściła na Facebooku, po tym, jak odeszła z "Sanatorium miłości".
Natomiast inni uczestnicy twierdzą, że program nie ma żadnego scenariusza i wszystkie ich zachowania są spontaniczne. Oczywiście wcześniej produkcja planuje jakieś aktywności na dyny dzień, czy zaprasza gości. Jak do tej pory kuracjuszy 8. sezonu "Sanatorium miłości" odwiedzili między innymi: Izabela Trojanowska i Robert Korzeniowski.
"Sanatorium miłości". Produkcja ujawniła kulisy show
W jednym z programów, które ukazują kulisy "Sanatorium miłości" okazję do wypowiedzi miały też osoby z produkcji.
"Podczas każdego programu zawsze się z tymi uczestnikami bardzo zżywam. Bo jednak spędzamy dużo czasu, od rana do nocy, wspólnie. I poza kamerami są takie rozmowy, bo to są ludzie po części jednak samotni i potrzebują też takiej porady czy żeby ich wysłuchać" - mówiła dla TVP osoba z produkcji 'Sanatorium miłości'.
W materiałach zza kulis wyszło na jaw, że uczestnicy mają dobranych koordynatorów, którzy dbają o ich dobrostan nawet poza kamerami.
"To jest bardzo istotne, aby mieć relacje czy zaufanie z uczestnikami, i tu jest nasza kluczowa rola, myślę. Myśmy taką atmosferę mieli wprowadzić często w trudnych sytuacjach, bo uczestnicy też są zmęczeni, czymś zestresowani, między nimi dzieje się mnóstwo emocji" - wyznała członkini ekipy produkcyjnej.
"Sanatorium miłości". Nie ma mowy o reżyserowaniu show
Zdaniem uczestników w "Sanatorium miłości" nie ma mowy o reżyserowaniu scen, bo co będzie się działo danego dnia kuracjusze dowiadują się dopiero na chwilę przed włączeniem kamer.
"Mieliśmy praktycznie codziennie coś takiego, że nie wiedzieliśmy, gdzie jedziemy ani co będzie na nas czekać. Mówili nam tylko, jak mamy się ubrać, i po stroju próbowaliśmy zgadywać, co może nas czekać. Kiedy dojeżdżaliśmy na miejsce, część tych domysłów się sprawdzała i czasami faktycznie udawało nam się coś zgadnąć. Ale poza tym wszystko było jedną wielką niewiadomą" - zwierzał się w innym fragmencie Henryk z Gliwic.
Zobacz też:








