Santor ma 91 lat, ale wciąż jest aktywna. Takiej kariery można tylko pozazdrościć
Irena Santor to absolutna legenda rodzimej sceny muzycznej.
Artystka rozpoczynała swoją karierę jeszcze na początku lat 50. jako członkini zespołu pieśni i tańca, ale już pod koniec dekady występowała solo. Dziś w swoim dorobku ma ponad 20 albumów i sporo przebojów, które śpiewają kolejne pokolenia.
Wykonawczyni takich utworów jak "Już nie ma dzikich plaż" czy "Złoty pierścionek" jakiś czas temu wycofała się z występowania, ale mimo to wciąż pozostaje aktywna i pozostaje w kontakcie z fanami.
Nieoczekiwanie 91-latka została zapytana o to, jak ocenia Dodę. Panie poznały się dawno temu na planie pewnego show, Santor miała więc okazję przyjrzeć się Rabczewskiej z bliska. Oto jakie wnioski wyciągnęła.
Kilkanaście lat temu Santor wzięła udział w show. Tak go wspomina
W 2010 roku drogi zawodowe piosenkarek przecięły się w programie "Just the Two of Us. Tylko nas dwoje". Obie (wraz z Tomaszem Karolakiem) zasiadły wówczas w jury celebrity talent show, w którym 10 par składających się z gwiazd i profesjonalnych wokalistów mierzyło się z hitami z różnych gatunków.
W pierwszej i jedynej edycji programu Polsatu prowadzonego przez Katarzynę Cichopek i Mariusza Kałamagę po zwycięstwo sięgnęli ostatecznie Paulina Sykut-Jeżyna i Ivan Komarenko. Do takiego wyniku przyczyniły się nie tylko głosy widzów, ale i oceny sędziów.
"To była wielka przygoda" - oceniła tamten projekt w rozmowie z Jastrząb Post Santor.
Właśnie wtedy kobieta dobrze poznała będącą w istocie na początku swojej kariery Rabczewską. Już wtedy wyrobiła sobie o niej zdanie, które jednak na przestrzeni lat nieco się zmieniło...
Irena Santor już dawno wyrobiła sobie zdanie o Dodzie. Oto co o niej myśli
W tamtym czasie w wywiadach Santor podkreślała, że wbrew jej publicznemu wizerunkowi Doda tak naprawdę jest osobą kulturalną i potrafi okazać szacunek starszym. A oto co mówi o niej dzisiaj.
"Ja się bardzo cieszę, że poznałam Dorotę Rabczewską, bardzo kolorową osobę, taką trochę buńczuczną, ale to młodość, prawda? Ona tak bardzo miała ochotę występować, być artystką od razu, śpiewać od razu, wielkie rzeczy śpiewać. Powolutku, powolutku zrozumiała, że to jest zawód i że trzeba powoli dochodzić do tego, co zawodem jest, dążyć do zawodowstwa" - skomentowała w tej samej rozmowie.
Przy okazji Irena Santor wyjawiła, co według niej znaczy być tak naprawdę artystą.
"Bo być amatorem, który zaśpiewa bardzo pięknie nawet jedną, dwie piosenki, to jest dość łatwo. Ale ten kawałek, który nas dzieli od sceny, to jest ten magiczny metr, który powoduje, że stajemy się trochę nie tacy codzienni, zawodowo ciekawi. To, co mówimy ze sceny, jak śpiewamy ze sceny, chodzi o to, żeby tym, co robimy, naszą emocją państwa prowokować (...). A może to, co niesiemy z naszej emocji państwu się przyda w jakiejś chwili i państwo sobie to przypomną" - dodała.
Niestety według niej tylko nieliczni rzeczywiście to potrafią.
"To robią tylko ci, którzy się nazywają zawodowcy, bo ja wierzę w zawód. W każdej dziedzinie amatorszczyzna jest błędem" - podsumowała.

Zobacz też:
Potwierdziły się doniesienia ws. Santor. Gorzko się rozczarowała
Majewska w środę po południu przekazała wieści ws. Ireny Santor. Potwierdziło się
Doda nie zostawiła suchej nitki na Kędzierskim. To stało się, gdy spotkali się za kulisami








