Joanna Jabłczyńska nie zagra w kontynuacji "Nigdy w życiu!"
Nie milkną echa głośnej afery, jaka rozpętała się wokół filmowej kontynuacji "Nigdy w życiu!". Wszystko zaczęło się, gdy Joanna Jabłczyńska, otwiera się w nowym oknie, ujawniła, że nie zagra w kontynuacji przeboju sprzed lat.
Chociaż w kinowej adaptacji nowej książki Katarzyny Grocholi, otwiera się w nowym oknie będzie można zobaczyć wracającą do roli Danutę Stenkę, a także aktorów dobrze znanych z poprzednich części, otwiera się w nowym oknie, w postać Tosi wcieli się Agnieszka Żulewska, otwiera się w nowym oknie.
Jabłczyńska nie kryła rozczarowania takim obrotem spraw i przyznała wprost, że czuje się oszukana przez twórców., otwiera się w nowym oknie
Producenci bronią jednak swojego stanowiska.
"Oczywiście przez wszystkie części książki przewijają się ci sami bohaterowie, ale należy zapomnieć o słowie 'kontynuacja'. O kontynuacji można by było mówić, gdyby ściśle nawiązywała do poprzedniej części, a tak nie jest. Minęło wiele lat i ten film po prostu będzie żył swoim życiem" - mówiła Anna Wichłacz w rozmowie z Plejadą.
Całe zamieszanie wokół "Właśnie, że tak!" sprowokowało falę komentarzy, a do dyskusji włączają się kolejni przedstawiciele show-biznesu.
Grażyna Wolszczak przerywa milczenie ws. głośnej afery
Teraz o zdanie została zapytana Grażyna Wolszczak, otwiera się w nowym oknie, która przed laty przejęła po Danucie Stence rolę Judyty w filmie "Ja wam pokażę!", jednak nie powróciła do grania postaci w serialowej adaptacji bestsellera. Aktorka była więc w sytuacji podobnej do tej, w jakiej znajduje się teraz Joanna Jabłczyńska.
"Strasznie nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie znam szczegółów (...). Myślę, że wszystkie strony mają swoje argumenty. (…) Ponieważ naprawdę nie znam tych szczegółów, to nie chcę się opowiadać po żadnej ze stron" - odpowiedziała wymijająco w rozmowie z Jastrząb Post.
Grażyna Wolszczak podkreśla, że twórcy mogli zdecydować się na zmiany w obsadzie i nie ma w tym żadnych nieprawidłowości, jednak sposób, w jaki zostało to zakomunikowane widzom, a także samej Jabłczyńskiej, pozostawia sporo do życzenia.
"Producent i reżyser mają prawo do zmiany zdania i zatrudnienia aktora, w którego wierzą. Natomiast jest ważny sposób, w jaki to wszystko jest załatwiane. Tutaj zostały popełnione jakieś niezręczności" - podsumowała w tym samym wywiadzie.

Zobacz też:








