Materiał zawiera linki partnerów reklamowych
Najpierw Doda, a teraz Górniak. Plotkowano o tym od miesięcy
Trend na dokumenty o wielkich polskich gwiazdach trwa.
W niedalekiej przeszłości widzowie mogli zapoznać się z tego typu produkcjami o Maryli Rodowicz, Krzysztofie Krawczyku, Robercie Lewandowskim, Kubie Błaszczykowskim, Wojciechu Szczęsnym czy Grzegorzu Krychowiaku.
Ostatnio ukazał się filmowy portret Dody, o którym było głośno na długo przed jego premierą, głównie za sprawą podsycania wokół niego atmosfery przez samą główną bohaterkę.
Oglądaj "Taniec z gwiazdami" w Polsat Box Go
Niedługo po tym, jak ogłoszono projekt o Rabczewskiej, pojawiła się informacja, że na taki sam może liczyć i jej wieloletnia rywalka, a od niedawna (tj. od pamiętnego pogodzenia się za kulisami "Tańca z gwiazdami") dobra koleżanka - Edyta Górniak.
O tym dokumencie było jednak zdecydowanie ciszej, aż w końcu wszystko się wydało. Na dzień przed premierą główna zainteresowana zabrała głos.
Dzień przed ważną datą takie wieści ws. Górniak. Nikt nie wiedział, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami jej domu
Na kilkanaście godzin przed wypuszczeniem opowiadającego o niej samej dwuczęściowego dokumentu Górniak z pewnością musi lekko się stresować.
Niespodziewanie odziana w biały szlafrok i z dodanym instagramowym filtrem na twarzy piosenkarka przemówiła do fanów na Stories.
"Chciałabym powiedzieć coś mądrego w przededniu premiery mojego filmu, ale szczerze, nie potrafię porównać tego, co czuję, z czymkolwiek, co znam" - zaczęła szczerze.
"To była bardzo intensywna podróż, spotkanie ze sobą w innym wymiarze niż dotąd. Bezbronność, normalność, to, co nie jest sceniczne, co się nie klika, to, co jest naszym korzeniem" - mówiła w akompaniamencie cichej muzyki i świergotu ptaków.
Edyta Górniak milczała o tym przez trzy lata. Wreszcie wyznała: "Trudny proces"
Co chwila przerywając wypowiedź westchnieniem, Górniak przyznała, że zaangażowanie się w owo przedsięwzięcie było dla niej sporym wyzwaniem. Jeszcze większym było natomiast zachowanie go w tajemnicy przez tak długi czas.
"Trudno mi też było o tym nie mówić przez trzy lata. Długi proces, trudny, niezwykły (...), bardzo gęsty dla mojej duszy, dla moich zmysłów" - dodała.
Gwiazda liczy na to, że prawdziwi fani jej muzyki na przestrzeni lat zrozumieli, co chciała przekazać światu jako artystka. Ale nie wyklucza, że do niektórych wiadomość ta dotrze dopiero teraz.
"Być może wielu z was czuło to, słuchając interpretacji wszystkich ponad dwustu utworów, które oddałam w wasze ręce, ale nie mam pewności. Może ten film was zszokuje" - zastanawiała się na głos.
Na koniec wokalistka życzyła obserwatorom miłego dnia i zaśpiewała fragment piosenki Marilyn Monroe o nieprzypadkowym tytule "I wanna be loved by you" (ang. Chcę być przez was kochana). Wymowniej się nie dało.
Zobacz też:
Wyszło na jaw prawda o relacji Steczkowskiej i Górniak. Leon Myszkowski przerwał milczenie
Był wtorek przed południem, gdy gruchnęły wieści ws. Górniak. Ukrywała to miesiącami
Materiał zawierał linki partnerów reklamowych








