Doda od zawsze przejmowała się losem zwierząt. Sama jest obecnie właścicielką dwóch psów, których problemy zdrowotne wielokrotnie spędzały jej sen z powiek. W ostatnim czasie piosenkarka postanowiła zadbać również i o te czworonogi, które nie mają właścicieli.
Doda pomaga schroniskom. Dzięki niej prawda wyszła na jaw
Przez minione tygodnie wokalistka nagłośniła sprawę i ujawniła skalę zaniedbań, do jakich dochodzi w niektórych (ale niestety wielu) schroniskach w Polsce. Rabczewska sama rozmawiała z osobami odpowiedzialnymi za te miejsca, starając się skłonić ich do działań mających poprawić sytuację psów i kotów.
Obok dziesiątek wywiadów i setek instagramowych relacji, w których gwiazda dokumentowała cały proces, 41-latka także zabrała się do pracy - pomagała przy ocieplaniu bud czy pośredniczyła w zaopatrywaniu w najpotrzebniejsze rzeczy.
Wielokrotnie zwracała się też z prośbą do firm i znajomych z branży rozrywkowej, aby włączyli się w akcję. Według niej apele, zwłaszcza kierowanie pod adresem tej drugiej grupy, nie przyniosły oczekiwanych efektów.
Doda nie mogła dłużej milczeć ws. znanych kolegów. "Mam bardzo duży żal"
Doda nie ukrywa, że jest niemile zaskoczona postawą znanych osób. W jej perspektywie nie zrobili oni - choć mogli - pożytku z pozycji, jaką zajmują.
"Mam bardzo duży żal do celebrytów. Nie wykorzystali tego potencjału, nie wykorzystali swoich zasięgów, nie wykorzystali swojego autorytetu, żeby (...) [zachęcić - przyp. aut.] swoich fanów, (...) obserwatorów do tego, żeby zrobili coś dobrego. Wystarczyło dosłownie [przez] parę dni się poświęcić" - mówiła bez ogródek w rozmowie z Kozaczkiem.
Rabczewska nie oczekuje, że wszyscy będą tak samo zaangażowani jak ona, przydałaby się jednak odrobina dobrej woli i wysiłku.
"Jak już nie chcecie chodzić na czworaka w budach, tak jak ja - dobra, rozumiem, ale naprawdę, ile? Garstka. Powiedzmy na 100 osób zrobiło to 20. A gdzie jest 80? Nie zasługujecie, moim zdaniem, na miłość swoich fanów i na to, żeby się nazywać idolami. Czasami jest kilka takich momentów w życiu artysty czy tam celebryty, że trzeba wykorzystać to, co się dostało, nawet jak komuś nie jest to w smak (...)" - stwierdziła twardo.
Doda i Rozenek zjednoczone ponad podziałami. Połączyła je jedna ważna sprawa
Wokalistkę denerwuje również fakt, że problem zaniedbanych zwierząt w schroniskach jest znany niektórym organizacjom czy rządzącym, ale nie obywatelom. Dlatego właśnie Doda poczuwa się w obowiązku do informowania opinii publicznej i zbierania dowodów.
Rabczewska siłą rzeczy stała się jedną z twarzy tej głośnej sprawy; pojawiła się również na specjalnej komisji, aby dołożyć swoją cegiełkę do realnych zmian. Nie przeszkadzało jej nawet, że przy tej okazji musiała usiąść naprzeciwko obecnej żony swojego byłego męża Radosława Majdana, czyli Małgorzaty Rozenek.
Nie jest tajemnicą, że panie niezbyt za sobą przepadają. O ile jednak na pierwszym spotkaniu unikały się wzrokiem, o tyle na drugim wyraźnie popierały nawzajem swoje słowa.
Zobacz też:
Doda miała chronić prywatność, a tu taka heca. Nagle pokazała się u boku partnera
Kaźmierska nie gryzła się w język ws. Dody. "Dla mnie to jest śmieszne"
Woliński bez ogródek o działaniach Dody i Rozenek. Wspomniał o niesnaskach








