Wrze od rzekomych plotek o zmianie jury "Tańca z gwiazdami"
Następna, 19. edycja programu "Taniec z gwiazdami" już we wrześniu 2026 roku. Po finałowym odcinku, który zobaczyliśmy 10 maja, nie brakuje pytań widzów. Wiele z nich dotyczy rzekomych zmian w składzie jury - szczególnie często wymieniane są nazwiska Tomasza Wygody i Ewy Kasprzyk.
Wygoda w rozmowie z Plejadą wyjaśnił, że ma nadzieję, że to jeszcze nie jego pora. Zaznaczył też, że "jeszcze mu nie podziękowano". Trzeba jednak zaznaczyć, że na poparcie tezy, jakoby miał go zastąpić Michał Piróg - jak na razie brakuje konkretów.
Z kolei o odejściu Kasprzyk wypowiedziała się Iwona Pavlović. W rozmowie z Pomponikiem zapewniła, że choć słyszała takie plotki, ona sama na razie nic nie wie. Ją "wstępnie zapytano o jesień", zatem o przewodniczącą jury możemy być spokojni.
Edward Miszczak odpowiada na plotki o "Tańcu z gwiazdami"
Reporter Pomponika Damian Glinka rozmawiał z Edwardem Miszczakiem podczas konferencji prasowej przed Polsat Hit Festiwal 2026. W pewnym momencie rozmowa zeszła na "TzG". Zapytaliśmy dyrektora programowego Polsatu wprost, czy doniesienia o zmianach w jury programu to tylko plotki.
"Plotki z rynku" - odpowiedział bez ogródek nasz rozmówca, dając do zrozumienia, że nie warto się nimi przejmować.
Dopytany, czy jego zdaniem obecne jury się sprawdza, Miszczak rozwinął temat.
"Nie jestem jeszcze na tym etapie. Dopiero skończyliśmy [poprzednią edycję - przyp. red.]. Analizujemy, co się udało i co się nie udało. Próbujemy wyciągnąć z tego wnioski, bo każda seria dostarcza nam jakichś wniosków" - wyjaśnił.
Od razu przeszedł to tematu, który wzbudził najwięcej emocji podczas finałowego odcinka "Tańca z gwiazdami" - podania tym razem tylko nazwiska zdobywcy Kryształowej Kuli, bez miejsc, jakie zajęli pozostali finaliści.
Edward Miszczak wyjaśnia kontrowersyjną decyzję ws. wyników finału
Do tej pory w finale "TzG" widzowie dowiadywali się, które miejsca zajęli wszyscy finaliści. Tym razem poznaliśmy jedynie pierwsze - należące do Gamou Falla i Hanny Żudziewicz. Edward Miszczak podkreśla, że był to celowy zabieg, a wręcz odkrycie tego sezonu.
"Odkryciem tej serii jest fakt, że na końcu podaliśmy tylko jedno nazwisko. Do tej pory segregowaliśmy miejsca. Ale doszliśmy do wniosku, że ludzie czekają tego wieczoru tylko na zwycięstwo" - wyjaśnia dyrektor programowy.
Zapytany, czy ta zasada będzie już zawsze odpowiada prosto: "Będzie". Wie, że części widzów się to nie podobało, bo chcieliby wiedzieć, jak wypadła reszta uczestników. Nasz rozmówca wyjaśnia decyzję bardzo jasno.
"Każda z tych czterech par mogła wygrać. Czy to ma znaczenie, że ktoś dostał 5% głosów więcej, bo akurat może w jego miejscowości rodzinnej otworzono nową stację bazową jakiejś sieci komórkowej? Tu jest tyle przypadków. Kompletnie trudno przewidzieć" - tłumaczy.
Miszczak na koniec zakpił z sugestii Kuby Wojewódzkiego, że wynik głosowania był ustawiony z góry. Wprost powiedział, że coś takiego jest możliwe tylko w programach samego Kuby.
Zobacz też:
Miszczak wypominał Dodzie brak lojalności. Teraz wyjaśnia jej nieobecność w Sopocie
Kaminski rozważa udział w "Tańcu z gwiazdami". Zadał Miszczakowi bezpośrednie pytanie
Wygoda gorzko o plotkach ws. jego rzekomego odejścia z "TzG". Mówi to wprost








