Beata Sadowska zniknęła z mediów i zmieniła swoje życie
Beata Sadowska była przed laty jedną z bardziej rozpoznawalnych prezenterek w kraju, a jej twarz regularnie pojawiała się na ekranach największych stacji telewizyjnych. Współpracowała z MTV, TVN-em, Polsatem i TVP, budując silną pozycję w branży medialnej.
W trakcie swojej pracy w mediach przeprowadzała wywiady z wieloma światowymi gwiazdami, w tym z Jennifer Lopez na łamach magazynu "Viva!".
Sadowska jakiś czas temu postanowiła zmienić tory swojej kariery i zacząć działać w mediach na własnych zasadach, stawiając na większą niezależność i równowagę między życiem zawodowym a prywatnym.
Dziennikarka w nowym wywiadzie dla Plejady wyjaśniła, że swoje życie dziś dzieli na domy we Francji i Warszawie, funkcjonując między dwoma różnymi światami.
"Mam dwa domy: wynajęty we Francji i swoje mieszkanie w Warszawie. Nie mogłabym tylko jednego z tych miejsc nazwać swoim domem. W obu czuję się tak samo dobrze. Oczywiście, to, że mam dwie szczoteczki do zębów i nie do końca wiem, gdzie zostawiałam ulubiony sweter, bywa męczące, ale już się do tego przyzwyczaiłam" - zaczęła opowiadać Sadowska.
Beata Sadowska miała sporo obaw przed wyprowadzką
Beata Sadowska wyznała, że to jej partner nakłonił ją do przeprowadzki w Alpy, co okazało się przełomową decyzją w jej życiu. Dziennikarka lubi zmiany i sama nie wie, gdzie ostatecznie będzie jej miejsce, podkreślając, że wciąż pozostaje otwarta na różne scenariusze i nowe doświadczenia.
"Od ośmiu lat dzielę życie między Warszawę i Chamonix, bo mój facet jest przewodnikiem wysokogórskim. Był to dla nas naturalny wybór. Ostatnio jednak rozmawiałam z Pawłem o tym, że brakuje mi poczucia, że mam gdzieś swoją bazę. Obecnie mamy dwie takie bazy. Na dłuższą metę wolałabym mieć jedno swoje miejsce na ziemi. Czy będzie to Warszawa, Chamonix czy jeszcze jakaś inna miejscowość? Zobaczymy"
Sadowska wyznała, że przed podjęciem decyzji o zamieszkaniu za granicą, miała mnóstwo obaw, które dotyczyły zarówno życia prywatnego, jak i przyszłości zawodowej. Koniec końców decyzja okazała się dla całej rodziny bardzo dobrym krokiem, choć początki nie należały do najłatwiejszych.
"Oczywiście, miałam mnóstwo obaw. Przede wszystkim bałam się tego, że być może moje zawodowe życie w takiej formie, jaką znałam do tej pory, się skończy. Nie byłam na to gotowa" - wyznała szczerze.
"Z drugiej strony - wizja mieszkania w górach, w otoczeniu majestatycznej natury była niezwykle kusząca. Byłam już zmęczona życiem w mieście. (…) Uznałam, że ta przeprowadzka dobrze zrobi naszemu związkowi i naszej rodzinie. Nie myliłam się. Myślę, że gdybyśmy zostali w Warszawie, nigdy nie spędzalibyśmy ze sobą tyle czasu" - dodała.
Beata Sadowska nie lukruje życia we Francji
Sadowska szczerze przyznała, że życie w Alpach nie było od początku usłane różami, a adaptacja do nowego środowiska wymagała czasu i cierpliwości.
Dziennikarka musiała do siebie przekonać lokalną społeczność, stopniowo budując relacje i odnajdując się w nowej rzeczywistości.
Wspomniała również, że Francuzi z natury mają być dość nieprzyjemni, co było dla niej zaskakującym odkryciem.
"Dziwnie się czułam, gdy wchodziłam do kawiarni, w której byłam już wcześniej wiele razy i spotykałam się ze ścianą lodu. Wszyscy udawali, że mnie nie znają, a gdy pomyliłam jakieś francuskie słowo, przechodzili ostentacyjnie na angielski. Źle się wtedy czułam. To było dla mnie szokujące. Nie spodziewałam się, że Francuzi potrafią być aż tak nieprzyjemni. I to jeszcze ci pracujący w sektorze usług. W Polsce kelnerzy starają się dogodzić klientom, a we Francji - [jest na odwrót - red.]" - zauważyła na łamach Plejady.
Zobacz też:
Beata Sadowska była gwiazdą telewizji. Nagle odsunęła się w cień i całkowicie zmieniła swoje życie
Edyta Zając potwierdziła nowiny i podzieliła się radością. "To jest cudowne uczucie"
Co z "Na Wspólnej" po śmierci Bożeny Dykiel? Najnowsze doniesienia nie pozostawiają złudzeń








