Głośna afera wokół kontynuacji "Nigdy w życiu". Ilona Łepkowska komentuje
Nie milkną echa głośnej afery, jaka rozpętała się wokół ekranizacji nowej książki Katarzyny Grocholi. Wszystko zaczęło się, gdy ujawniono, że w filmie nie pojawi się Joanna Jabłczyńska, która zagrała rolę Tosi w kultowym pierwowzorze.
Wywołało to spore poruszenie, ponieważ w adaptacji powieści "Właśnie, że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później" będzie można zobaczyć najsłynniejsze nazwiska pierwszej części, w tym między innymi Danutę Stenkę czy Artura Żmijewskiego.
Gwiazda "Na Wspólnej" wyraziła oburzenie decyzją twórców, jednak przyznała, że trzyma kciuki za Agnieszkę Żulewską.
"Mówię wyłącznie o tym, jak całość wyglądała od strony produkcyjnej. A samą Agnieszkę bardzo cenię [...]. To nic personalnego przeciwko Agnieszce. To produkcja postawiła nas obie w takiej, a nie innej sytuacji, a ja mam prawo powiedzieć, co o tym myślę" - mówiła w podcaście "Lustra".
Sprawę komentuje wielu przedstawicieli rodzimego show-biznesu. Teraz do dyskusji włączyła się Ilona Łepkowska. "Królowa polskich seriali" jest mocno związana z tematem, ponieważ to ona stała za scenariuszem pierwszej części "Nigdy w życiu!". Miała więc okazję poznać osoby zamieszane w skandal.
"To jest naprawdę strasznie przykre i bardzo niemiło jest na to patrzeć. Szczególnie jak się zna te osoby, to jest jeszcze podwójnie niemiłe. A najważniejsze jest to, że można było tego uniknąć" - oceniła w rozmowie z Moniką Richardson dla "Faktu".
Dziś pisarka nie ma wątpliwości, że można było to rozwiązać w zupełnie inny sposób.
"Naprawdę jednym krótkim słowem wygłoszonym przez producentki. Może słowo 'przepraszam, nie zrozumieliśmy się', może 'komunikat nasz nie był zbyt jasny i jednoznaczny' (...) i byłoby po wszystkim" - dodała.
Ilona Łepkowska ocenia zachowanie Doroty Szelągowskiej. "Nie wiem, co nią kierowało"
Obie panie stwierdziły jednogłośnie, że najbardziej kontrowersyjne było zachowanie Doroty Szelągowskiej. Sposób, w jaki córka Katarzyny Grocholi włączyła się w spór, nie przyniósł jej nic dobrego. Tym bardziej że projektantka, która jest pierwowzorem powieściowej Tosi, nie ma nic wspólnego z samym filmem.
Niefortunna wypowiedź skierowana pod adresem Joanny Jabłczyńskiej zniknęła już z sieci, ale fani na pewno to zapamiętają.
"W internecie nic nie ginie. Więc doskonale wiemy to, tak samo wie to Dorota, tak samo wiedzą wszyscy, że to nigdy nie zginie. To już będzie zawsze" - skomentowała Ilona Łepkowska.
"Naprawdę ja znam Dorotę Szelągowską, oczywiście osobiście, ale nie potrafiłam zrozumieć, co nią kierowało" - mówiła w tym samym wywiadzie.
Scenarzystka przewiduje, że całe zamieszanie zapewne negatywnie wpłynie na zainteresowanie samą produkcją.
"Myślę, że to jest po prostu bardzo przykra historia, ponieważ w ten sposób film (...) jest jakoś tam naznaczony na starcie, ale to na własne życzenie. Ale może ludzie pójdą zobaczyć, jak się nie udało. Może się uda. Ja nie wiem" - podsumowała.

Zobacz też:
Jabłczyńska publicznie przeprasza Żulewską. "Gdybym przegrała z nią w normalnym castingu..."








