Bachleda-Curuś i Farrell poznali się na planie. Dziś dzielą się opieką nad synem
Tym romansem żyły wszystkie, rodzime i światowe, media. Oto bowiem mieszkająca od lat w Stanach Alicja Bachleda-Curuś i Colin Farrell zakochali się w sobie na planie filmu "Ondine" zupełnie jak bohaterowie, których odgrywali.
W 2009 roku na świat przyszedł ich syn, Henry Tadeusz, dzięki któremu ich losy na zawsze będą w jakiś sposób splecione. Ostatecznie bowiem związek rozpadł się już kilka miesięcy później.
Rodzice do dzisiaj utrzymują ze sobą dobry kontakt i dzielą się opieką nad nastolatkiem. Jesienią ubiegłego roku świętowali nawet wspólnie jego urodziny.
"Nie wychowuję Henry'ego sama. Mam z jego tatą bardzo dobre relacje i mimo że nie jesteśmy razem, wychowujemy Henia wspólnie w miłości i przyjaźni. Myślę, że to była i jest najlepsza z opcji" - mówiła kiedyś w rozmowie z "Grazią".
I choć zazwyczaj jest dość powściągliwa w mówieniu o sprawach prywatnych, teraz wyznała prawdę o swoim potomku. O tym ludzie nie mieli pojęcia...
Potwierdziło się ws. syna Bachledy-Curuś i Farrella. Już wszystko jasne, sam zdecydował
W ostatnich miesiącach media coraz częściej wspominają o Henrym. Wszystko to za sprawą jego własnej aktywności - kilka tygodni temu składał przecież publicznie życzenia mamie i tacie z okazji wyjątkowych dla nich dni.
Pod koniec czerwca natomiast chłopak wybrał się ze znanym ojcem do Los Angeles na mecz. Obok nich na trybunach znalazły się prawdziwe gwiazdy, m.in. Brad Pitt, Edward Norton i Leonardo DiCaprio.
Wygląda na to, że jeśli chodzi o pokazywanie się w miejscach publicznych, to niespełna 17-latek ma wolny wybór.
"Ja bardzo szanuję jego prywatność i też on sam decyduje, kiedy chce być pokazywany, a kiedy nie" - powiedziała jego mama w nagraniu opublikowanym na instagramowym profilu magazynu "Business Woman & Life".
Pojawienie się syna Bachledy-Curuś i Farrella wywołało burzę. Sławni rodzice w ogóle o tym nie pomyśleli
Wspomniany mecz nie był przecież pierwszym wystąpieniem potomka znanej pary. Debiut młodego Farrella przypadł na galę oscarową w 2023 roku, kiedy to jego ojciec był nominowany do tej prestiżowej nagrody. Henry pojawił się tam właśnie ze względu na to.
"(...) To jest tak wyjątkowe wydarzenie i akurat ta okazja była bardzo wyjątkowa, ponieważ jego tata był nominowany, więc to był dobry moment. Myśmy nie myśleli o tym w kategoriach jego debiutu na czerwonym dywanie, a bardziej przygody i doświadczenia" - mówiła Alicja.
Henry Tadeusz był podekscytowany tym, co się wokół niego działo.
"Przez jeszcze wiele dni mówił, kogo poznał, jakichś swoich idoli, był w stanie się z nimi przywitać, ktoś mu podał rękę, ktoś go objął, więc to olbrzymie przeżycie dla niego. Zresztą pewnie byłoby i dla każdego" - skwitowała dumna mama.

Zobacz też:
Bachleda-Curuś niespodziewanie wróciła do kraju. Miała ważny powód
Kuba Wojewódzki przerwał milczenie ws. syna Bachledy-Curuś. Nie do wiary, co otwarcie wyznał








