Nerwowo na rozprawie Sandry Kubickiej i Aleksandra Milwiw-Barona
W środę 25 lutego w jednym z warszawskich sądów spotkali się Sandra Kubicka i Aleksander Milwiw-Baron. Jak donosił Pudelek, rozprawa trwała tylko kwadrans i nie doszło na niej do żadnych rozstrzygnięć. Głośno zrobiło się za to o tym, co działo się na miejscu.
Serwis relacjonował, że Alek Baron zjawił się na miejscu w towarzystwie ochroniarzy i został wpuszczony bocznym wejściem do budynku. Między - wciąż jeszcze - małżonkami miała się też wywiązać nieprzyjemna, głośna wymiana zdań. Teraz głos w sprawie zabrała Sandra.
Wieści z domu Sandry Kubickiej tuż po rozprawie
Kubicka jeszcze przed rozprawą miała raczej dobry nastrój. Chwaliła się nawet w sieci stylizacją i fryzurą wybraną na "bardzo ważną sytuację". Założyła okulary przeciwsłoneczne, by pokazać, że "w jej życiu zawsze świeci słońce". Całe przeżycie okazało się jednak trudniejsze, niż sądziła.
W grudniu 2025 roku Sandra przeprowadziła się do nowego mieszkania. W ostatnich tygodniach pokazywała wicie gniazdka, w którym znajduje wytchnienie na co dzień. To właśnie tam, po powrocie z rozprawy, czekał na nią wyjątkowy prezent od bliskich. Modelka pokazała na Instagramie zdjęcie pięknego bukietu białych róż.
"100 róż, bo teraz 100 procent" - podpisała fotografię.
Choć gest z pewnością poprawił jej humor, to nie wszystko jest kolorowe. Już kolejne słowa Kubickiej pokazały, w jakim naprawdę jest nastroju - i trudno się jej dziwić.
Sandra Kubicka wyjawiła, co naprawdę się działo w sądzie
Kubicka zamieściła na Instagramie stories, w którym wypoczywa na kanapie w swoim mieszkaniu. Opowiedziała, jak zamierza spędzić dzień.
"Dzisiaj zarezerwowałam sobie dzień dla siebie. I zamierzam go spędzić na kanapie, zamówić sobie sushi" - zrelacjonowała modelka.
Wyznała, że za namową mamy chce obejrzeć serial dokumentalny o Dodzie. Znalazł się tam wątek, w którym piosenkarka opowiada o swojej trudnej relacji z mediami i ich wpływie na jej życie. Bliskim Sandry przypomniało to jej sytuację do tego stopnia, że jej babcia "miała łzy w oczach". Podkreśliła, jak obecność fotoreporterów i dziennikarzy w sądzie wpłynęła na jej samopoczucie.
"Wy nawet nie zdajecie sobie sprawy, co oni wyczyniali na miejscu. To była tragedia. Przykre to jest bardzo i nie rozumiem, dlaczego sąd ich wpuszcza" - wyznała.
Na koniec z rezygnacją stwierdziła, że "jest, jak jest", i musi się z tym pogodzić.
Zobacz też:
Ochroniarze i krzyki w sądzie. Sceny podczas rozwodu Kubickiej i Barona
Kubicka nagle weszła do domu Barona i oto co zastała. Komunikat szybko zniknął
Ledwo Kubicka wróciła z Dubaju i się zaczęło. Baron nie miał spokoju zbyt długo








