Joanna Przetakiewicz nie robi tajemnicy z tego, że przeżyła burzliwą młodość. Wcześnie weszła w pierwszy związek i była nim tak zajęta, że zapomniała się uczyć i skończyło się powtarzaniem klasy. Pochodząca z tzw. dobrego domu dziewczyna była, jak sama podkreśla w wywiadach, bardzo zbuntowana, co rodzice znosili bez większego entuzjazmu.
Joanna Przetakiewicz wcześnie zaczęła dorosłe życie
Jednak kiedy tuż po osiągnięciu pełnoletności poinformowała ich, że wyprowadza się z domu, by zamieszkać ze starszym o 13 lat ukochanym, nie protestowali. Jak wspomina Przetakiewicz w wywiadzie dla Plejady:
"Mój ojciec odetchnął i pomyślał sobie: "Wreszcie! To jest taka dobra, stabilna rodzina". Poczuł ulgę, ale martwił się. Zresztą moja mama też".
Jak daje do zrozumienia Przetakiewicz, pierwszą osobą, która zauważyła niepokojące sygnały, była ona sama. Był wtedy jeszcze czas, by się wycofać. Jak wspomina milionerka:
"Kiedy przeprowadziłam się do swojego pierwszego męża, po niecałym roku doszłam do wniosku, że nie pasujemy do siebie, nie będziemy ze sobą szczęśliwi. Mamy zupełnie inny światopogląd, mamy zupełnie inny stosunek do ludzi. I co zrobiłam? Spakowałam walizki i wróciłam do rodziców. Ale wtedy mój przyszły mąż był na tyle przekonywujący, że on wtedy po prostu oszalał z chęci tego, żebyśmy wrócili do siebie. Uległam. On mnie do tego przekonał. To był błąd".
Joanna Przetakiewicz gorzko wspomina pierwsze małżeństwo
Dwa lata później była już mamą, po kolejnych niecałych dwóch powitała na świecie drugiego syna, a potem trzeciego. W międzyczasie studiowała prawo, robiła aplikację i prowadziła własną firmę. Związek zakończył się po 16 latach.
Po mężu zostało Joannie nazwisko i wiele trudnych wspomnień. Jak ujawnia w rozmowie w Plejada, była po prostu za młoda na tak poważne decyzje:
"Dwa lata razem przed ślubem i 14 lat małżeństwa oraz trzech wspólnych synów. Kiedy wychodziłam za mąż, byłam w pierwszej ciąży, miałam 21 lat. Dużo się wtedy działo, bo matura, zdawanie na studia itd. Jesteś jeszcze w tyglu ważnych dla ciebie życiowych wydarzeń. W związku z tym nie jesteś jeszcze kompletnie wtedy zdolna do tego, żeby dokładnie określić, czego chcesz, a czego nie chcesz".
Joanna Przetakiewicz: po rozwodzie została z niczym
Po rozwodzie Przetakiewicz znalazła się z bardzo trudnych warunkach. Jak daje do zrozumienia, pierwszy mąż ją wyrolował:
"Ze swoim pierwszym mężem w ciemno podpisałam intercyzę. On mnie oczywiście zaskoczył też tą sytuacją. Ja ją po prostu podpisałam z pełnym zaufaniem. To była taka intercyza, że wchodzisz z niczym, wychodzisz z niczym. Nieważne, że budujemy wspólną rzeczywistość razem i wspólnym wysiłkiem. Pomyślałam, że nie mam w tym momencie swojego domu, bo dom jest mojego męża. Nie mam praktycznie nic. Weszłam jako młodziutka dziewczyna. Nie miałam nic".
Jak wiadomo z innych wywiadów Joanny Przetakiewicz, po rozwodzie w 2003 roku musiała kupować meble w Ikei i żyć za 2 tys. złotych miesięcznie. Oczywiście, wtedy ta kwota miała znacznie większą siłę nabywczą. Jednak, jak wspomina milionerka, to doświadczenie ją zahartowało:
"Wiedziałam, że muszę jak najszybciej pójść do pracy, zacząć zarabiać, stworzyć biznes. Wiedziałam też, że praca nie da mi tego rodzaju przychodów, żebym mogła sobie zbudować życie. Zrozumiałam wtedy, jaka jest sytuacja. Poczułam się jak mężczyzna i kobieta w jednym".
Zobacz też:
Przetakiewicz i Rooyens są niezależni finansowo. Dom utrzymują wspólnie
Sekret udanego związku według Przetakiewicz. Wspomniała też o Rooyensie
Tak wyglądają relacje synów Przetakiewicz z Rinke. "Mają swoje życia"








