Anna Wendzikowska nigdy nie robiła tajemnicy z tego, że jej dotychczasowe związki nie były udane. Pierwszy raz wyszła za mąż w wieku 25 lat.
Anna Wendzikowska nie miała szczęścia w miłości
Męża, poznanego na studiach w Londynie, Amerykanina o greckich korzeniach, poślubiła nawet dwukrotnie: raz w Las Vegas, a drugi raz w cerkwi w Polsce. Jak wyznała z perspektywy czasu w rozmowie z "Fleszem", szybko odkryła, że "temperamenty polski i grecko-amerykański do siebie nie pasują".
Małżeństwo przetrwało tylko 3 lata. Wendzikowska planowała też ślub z tatą swojej starszej córki, byli nawet zaręczeni, jednak związek zakończył się rozstaniem. Podobnie gorzki finał miała relacja z tatą młodszej córki, który odszedł krótko po narodzinach Antoniny.
Anna Wendzikowska potrzebowała 6 lat na przemyślenia
To smutne doświadczenie skłoniło Wendzikowską do refleksji, że być może dokonuje niewłaściwych wyborów. W rozmowie z Pomponikiem wyznała, że najwyraźniej pochodziła do związków od niewłaściwej strony:
"Kiedyś mi się wydawało, że przyjedzie rycerz na białym koniu i mnie uszczęśliwi, wszystkie moje traumy uleczy i będzie lekarstwem na wszystkie nieszczęścia. Potem zrozumiałam, że to musi być w drugą stronę. Najpierw ja siebie muszę uleczyć, muszę być sama ze sobą szczęśliwa".
Jak ostatnio wyjaśniła Wendzikowska w rozmowie z Małgorzatą Rozenek-Majdan, po głębokich przemyśleniach jest skłonna część odpowiedzialności za nieudane związki wziąć na siebie:
"Ja byłam w schemacie siły. Ja byłam w schemacie: "Ja sobie poradzę, ja jestem Zosia-samosia". No to kogo mogłam przyciągnąć? Kogoś, kto sam sobie nie radził i miał ochotę może skorzystać z czyjejś mocy, siły, sprawczości, ale nie umiał sobie poradzić w momencie, kiedy ja nagle byłam w potrzebie i w słabości".
Anna Wendzikowska: tym razem się uda
Odnajdywanie siebie na nowo zajęło Wendzikowskiej 6 lat. Dopiero po tym czasie poczuła w sobie gotowość na nową miłość. Teraz jest szczęśliwa u boku mężczyzny, z którym planuje ślub. W podcaście "Z bliska" wyjaśniła, na czym polega różnica:
"Byliśmy na kolacji z moim narzeczonym, a ja trzy godziny wcześniej poszłam na hamburgery. Wchodzimy na tę kolację i mówię: "Wiesz, nie jestem głodna". I patrząc, jak on zamówił dla nas przystawki, ja w sumie nawet nic nie zjadłam, zapytałam, czy nie jest zły, że wyszłam z nim na kolację i nie jestem głodna. Złapałam się na tym, że to był mój schemat: bycie w związku z kimś, kto o wszystko, jest szansa, będzie zły".
Jak zapewnia Wendzikowska, dopiero po przepracowaniu trudnych doświadczeń i zmianie schematów, zrozumiała, na czym polega zdrowa relacja. Jak wyjaśniła Małgorzacie Rozenek-Majdan:
"Ja wreszcie mam poczucie, że to się spina. Wiem, że może być relacja, w której jest ta duża kompatybilność, taka głębia, tak inaczej poukładane wartości, w której jest ogromny szacunek, sympatia, ważniejsza niż miłość, troska, odkrywasz, że jesteś kobietą w związku, wreszcie, i że rolą mężczyzny jest uszczęśliwić swoją kobietę. Bo szczęśliwa kobieta wprowadza dobrą energię i stabilizuje całą relację. Odkryłam zupełnie inną strukturę relacji. Ja czuję, że to jest moja nagroda".
Zobacz też:
Była gwiazda TVN pochwaliła się wielkim szczęściem. To jednak nie były plotki
Wendzikowska oficjalnie potwierdziła. To już koniec domysłów. "Jestem zaręczona"








