Halina Mlynkova postawiła na karierę solową
Halina Mlynkova zadebiutowała na scenie muzycznej wraz z grupą Brathanki i szybko zdobyła wielką popularność. Grupa stała się jedną z najsłynniejszych formacji lat dziewięćdziesiątych i zdobywała pierwsze miejsca list przebojów, regularnie koncertowała oraz pojawiała się na największych festiwalach w kraju.
W trakcie owocnej współpracy piosenkarka nagrała z zespołem dwa albumy studyjne i wylansowała wiele niezapomnianych hitów.
Do największych przebojów można zaliczyć takie szlagiery jak "Czerwone korale", "Gdzie ten, który powie mi", czy "W kinie, w Lublinie - kochaj mnie".
Z czasem jedna atmosfera pomiędzy artystami stała się coraz bardziej napięta. W efekcie Halina Mlynkova powiedziała "dość" i postawiła na karierę solową, którą kontynuuje do dziś.
Halina Mlynkova wspomina odejście z Brathanków. "To było jak rozwód"
Wokalistka przyznaje, że chociaż udało jej się osiągnąć spory sukces, zarówno w jej życiu zawodowym, jak i prywatnym nie brakowało wzlotów i upadków.
"To było takie 'up and down, up and down' Ja się tego spodziewałam, bo dokładnie tak kiedyś jeden z moich kolegów powiedział: 'Pamiętaj, że nie zawsze będziesz na szczycie'. Byłam na to przygotowana - tak jak i w życiu - mamy różne momenty, to zawodowo jest dokładnie to samo" - zdradziła w rozmowie z Plejadą.
"Utrzymywanie się na szczycie, gdzie bardzo wieje, gdzie znaleźć miejsce dla siebie jest bardzo trudne i mamy prawo do pewnych słabości muzycznych czasem, ale najważniejsze, żeby się rozwijać, żeby iść dalej i żeby odnajdywać swoją drogę i czuć się w niej dobrze" - dodała.
Halina Mlynkova postawiła na swoim. Czuje się spełniona?
Pomimo tego, że odejście z grupy Brathanki z perspektywy czasu okazało się trafioną decyzją, Halina Mlynkova nie ukrywa, że było to dla niej bardzo trudne doświadczenie.
"Rozstanie z zespołem to było muzycznie trochę jak rozwód. Też niejeden mam za sobą. Natomiast to rzeczywiście bardzo emocjonalna sprawa, ale nie ukrywam, że my już byliśmy chyba na takim etapie, że mi trochę spadł kamień z serca" - tłumaczyła dziennikarzom serwisu.
Po tym wszystkim była żona Łukasza Nowickiego ma jednak poczucie, że w końcu znajduje się w dobrym miejscu.
"Mam wrażenie, że dopiero teraz nie tylko odnalazłam tę drogę, ale też jestem zadowolona z tego, co robię i jak robię. Trwało to 25 lat i myślę, że jestem na dobrej drodze, żeby to kontynuować i żeby to szło tak właśnie do góry" - podsumowała w tym samym wywiadzie.
Zobacz też:
Mlynkova niespodziewanie zabrała głos. Wyjawiła prawdę o przeszłości
Halina Mlynkova wróciła z urlopu i nie owija w bawełnę. Tego się od ludzi nasłuchała
Halina Mlynkova już tego nie ukrywa. Przed laty czerpała z życia pełnymi garściami








