Wojciech Mecwaldowski to znany i lubiany aktor, który pojawia się na małym i dużym ekranie od blisko 25 lat. W tym okresie wykreował aż 90 postaci, i to nawet nie licząc tych stworzonych na potrzeby sceny.
Widzowie kojarzą go przede wszystkim z komediami w rodzaju "Lejdis" Tomasza Koneckiego czy "Ciacho" Patryka Vegi oraz serialami "39 i pół", "Druga szansa" i "Usta usta". Ostatnio mogli go natomiast oglądać w "Teściach 3" Jakuba Michalczuka.
Tymczasem przed gwiazdorem kolejne wyzwanie. Prawda o nim wyszła na jaw we wtorek po południu.
We wtorek po południu nadeszły wieści o Mecwaldowskim. Potwierdziło się ws. dawno niewidzianego aktora, to już pewne
Wtedy właśnie oficjalnie przekazano coś, czego chyba nikt się nie spodziewał. Oto bowiem na instagramowym profilu poświęconym nowej adaptacji "Lalki" Bolesława Prusa pojawił się ekscytujący komunikat: w obsadzie znalazł się i Mecwaldowski!
45-latek wcieli się w Adwokata rodziny Łęckich, który - jak głosi opis - "stoi pomiędzy lojalnością wobec prawa a wewnętrznym poczuciem sprawiedliwości. W świecie pełnym uprzedzeń i konwenansów, musi podejmować decyzje, które wystawiają jego charakter na próbę".
Możliwość stania się częścią jednego z nagłośniejszych polskich projektów ostatnich lat, w którym w dodatku bierze udział cała aktorska śmietanka kraju nad Wisłą, sprawia mu największą radość.
"To wielki zaszczyt dołączyć do 'drużyny marzeń', którą zebrała ta epicka produkcja. To była przygoda, o jakiej się marzy!' - wyznał.
Trudno się z nim zresztą nie zgodzić.
Niespodziewanie spłynęły wieści ws. Mecwaldowskiego. Najpierw Kondrat, a teraz on
Rzeczywiście film Macieja Kawalskiego, którego premiera zaplanowana jest na 30 września tego roku, przyciąga nie tylko z uwagi na tematykę, ale i imponującą obsadę, która wprost ugina się od znanych nazwisk.
Jak dotąd potwierdzono udział Marcina Dorocińskiego (Stanisław Wokulski), Kamili Urzędowskiej (Izabela Łęcka), Marka Kondrata (Ignacy Rzecki), Mai Komorowskiej (prezesowa Zasławska), Agaty Kuleszy (Pani Meliton), Andrzeja Seweryna (Tomasz Łęcki), Karoliny Gruszki (Florentyna), Marii Dębskiej (Kazimiera Wąsowska), Mateusza Damięckiego (Kazimierz Starski), Krystyny Jandy (hrabina Karolowa), Mai Ostaszewskiej (baronowa Krzeszowska), Filipa Pławiaka (Julian Ochocki), Cezarego Żaka (baron Dalski), Dawida Ogrodnika (Mraczewski), Macieja Musiałowskiego (Maruszewicz), Andrzeja Chyry (profesor Geist), Macieja Stuhra (Michał Szuman) i Pawła Wilczaka (Henryk Szlangbaum).
O dużym szumie medialnym i wysoko postawionej wobec produkcji poprzeczce świadczą pojawiające się każdorazowo pod kolejnymi ogłoszeniami entuzjastyczne komentarze internautów.
- "Chyba idziecie na rekord z liczbą aktorskich gwiazd w polskim filmie";
- "Czy ja już pisałam, że to sztos? Nie? No to piszę. Brawo";
- "No ludzie, tak się nie robi! Przecież premiera dopiero we wrześniu! Tyle czekania na taką plejadę gwiazd..."
- pisali.
Zobacz też:
Potwierdziły się doniesienia ws. Marka Kondrata. Zwlekano z tym do ostatniej chwili
Mecwaldowski nie wytrzymał po pytaniu o celebrytów. Oto co myśli o Julii Żugaj








