Kiedy 20 stycznia 2019 roku TVP rozpoczęła emisję reality show "Sanatorium miłości", nie brakowało opinii, że będzie to program niszowy. Trudno było bardziej się mylić…
"Sanatorium miłości" od 7 lat gromadzi tłumy
Pierwszy sezon prowadzonego przez Martę Manowską programu, w którym single 60+ szukają miłości, do końca życia dostarczył takich emocji, że błyskawicznie awansował na lidera w swoim paśmie, przyciągając przed telewizory 3,5 miliona widzów. W tej sytuacji decyzja o kolejnych sezonach była już tylko kwestią czasu.
Po sześciu sezonach producenci zapragnęli odmiany. Podczas gdy dwie pierwsze edycje były nagrywane w Ustroniu, kolejne dwie w Polanicy-Zdroju, piąta w Busku-Zdroju, a szósta w Krynicy, uczestników 7. sezonu wysłali do Mikołajek.
Producenci "Sanatorium miłości" za mało się starają?
Ta decyzja nie zachwyciła widzów, którzy dawali do zrozumienia w komentarzach, że program stracił swój uzdrowiskowy charakter, a 7. sezon zapisał się w historii programu jako jeden z najmniej udanych.
Uczestnicy byli krytykowani za zbytnią, zdaniem widzów, krzykliwość i używanie słów, które nie powinny były padać na antenie. W komentarzach pod ogłoszeniem o naborze do kolejnego sezonu życzliwie radzili produkcji, by, zamiast werbować kolejnych seniorów, przyłożyła się do weryfikacji cech osobowościowych, motywacji i manier kandydatów.
Produkcja niespecjalnie wzięła sobie do serca rady widzów i na scenerię kolejnego sezonu wybrała podwarszawski Konstancin-Jeziorną, co wywołało falę krytyki, że ciężko byłoby zadać sobie mniej trudu. Na tym nie koniec zmian.
Ważne zmiany w "Sanatorium miłości"
Producenci "Sanatorium miłości" od dawna są krytykowani za dopuszczanie do castingów osób, mieszkających od lat poza Polską. Fani zastanawiają się, jaki to ma sens, skoro większość z nich jasno deklaruje, że nie planuje przeprowadzki do ojczystego kraju. Zresztą w ogóle o takie decyzje trudno po sześćdziesiątce, nawet dla wielkiej miłości.
Nie brakuje opinii, że właśnie kwestie logistyczne mogły położyć się cieniem na kilku dobrze rokujących znajomościach, które nie miały szansy się rozwinąć, gdy po zakończonych zdjęciach każdy z kuracjuszy wrócił do siebie.
W tej sytuacji produkcja postanowiła zmienić zasady i otworzyć casting dla obcokrajowców, ale pod warunkiem, że mieszkają w Polsce. Na oficjalnej stronie programu na Instagramie pojawił się anons:
"Ruszył casting do kolejnej edycji "Sanatorium miłości"! Ważna zmiana w zasadach! Po raz pierwszy w historii do programu mogą zgłaszać się także obcokrajowcy! Link do formularza w bio".
Jak wyjaśnia TVP na swojej oficjalnej stronie, jest to oferta skierowana do cudzoziemców o uregulowanym prawnie statusie.
Póki co, takie rozwiązanie funkcjonuje w show "Rolnik szuka żony" i nawet się sprawdza, czego dowodzi przykład Klaudii i Valentyna.
Zobacz też:
Teresa z "Sanatorium" tęskni za Wiesławem. To już druga nagła strata, którą przeżyła
Ledwie pokazano drugi odcinek "Sanatorium", a już takie wieści. Nie do wiary, co ludzie mówią o Basi








