Manowska napotkała problemy w Szczawnicy. Doszło do scen na ulicy
Marta Manowska, prezenterka znana z programu "Rolnik szuka żony", została nagrana w Szczawnicy, gdzie wspólnie z ekipą przygotowywała materiały wideo. Podczas pracy natknął się na jej zespół niejaki Damian Gabryś, który w sieci określany jest jako samozwańczy aktywista.
Jego medialna aktywność jest tematem ogólnej debaty. W sieci krążyła nawet petycja, mająca na celu usunięcie jego konta, które ma promować nieodpowiednie treści.
Mężczyzna od początku negatywnie zwracał się do Marty Manowskiej i jej towarzyszy, sugerując, że robią coś niewłaściwego, nagrywając kamienicę, w której mieszka.
Zażądał nawet od towarzyszy Manowskiej, aby usunęli swoje nagranie i pokazali mu swoje dokumenty.
"Chciałbym, żebyście stąd odeszli, bo mam obawy (...)" - powiedział.
Nieznane losy Manowskiej. Nagranie urwało się w trakcie
Nagranie zostało urwane, zanim cała sprawa zdążyła zostać rozwiązana, więc nie wiemy, jak potoczyła się dalej sprzeczka.
Przed zakończeniem filmu słychać jeszcze, jak jeden z towarzyszy prezenterki dzwoni do kogoś i w rozmowie podaje dokładny adres, pod którym doszło do intensywnej wymiany zdań. Sugeruje przy tym od razu, że są oni "nagabywani" przez jakiegoś człowieka.
Zobacz także:
Wyszła prawda o Manowskiej. Uczestnikom show, które prowadzi rozwiązały się języki
Przyszła, namieszała i zniknęła. Nawet Manowska miała przez nią problemy








