Barbara ze Szczecina szczyci się tym, że łatwo nawiązuje kontakty z ludźmi. Zresztą całe jej życie zawodowe na tym się opierało. Swoją karierę zawodową zaczynała w biurze projektów, potem przed dekadę prowadziła salon fryzjerski, a następnie przekwalifikowała się na agentkę ubezpieczeniową. Obecnie pracuje jako opiekunka osób starszych w krajach Europy Zachodniej.
Barbara oskarża produkcję i uczestników
Niestety, jej doświadczenie w relacjach międzyludzkich nie spotkało się z życzliwym odbiorem. Jak twierdziła sama Barbara w rozmowie z "Faktem", powodem zapewne jest to, że uczestnikom 8. edycji brakowało dobrego wychowania i kultury osobistej. Jak wyjaśniła:
"Nie wszyscy mieli towarzyskie maniery i obycie. Dotyczyło to Lilki, Tereski, Heńka wysokiego. Ich poziom rozmów mi nie odpowiadał. Czasami też Zbyszka i Mike'a, bo nic mądrego nie wnosili, a nie dawali mi skończyć zdania".
Barbara nie zaskarbiła sobie sympatii w "Sanatorium miłości"
Inni uczestnicy są raczej skłonni szukać tych braków u samej Barbary. Jak wyznał Henryk w rozmowie z "Faktem":
"Ona powinna zrozumieć jedną rzecz: że nie tylko Lilla miała z nią problem. Dawaliśmy jej szanse, prosiliśmy, żeby dopuściła innych do głosu, ale ona zawsze swoje. Zwłaszcza gdy ktoś powiedział coś, co jej się nie spodobało. Wtedy od razu: "ja tam, gdzie pracuję, mnie wszyscy chwalą". Nie dawała nam dojść do słowa. Chciała mówić za wszystkich".
Jak ujawnia Henryk, zanim rozgoryczona Barbara zdecydowała się odejść z programu, wystawiła na próbę również anielską cierpliwość Marty Manowskiej:
"Nawet z kierownictwem było bardzo źle. Pani Manowska miała problem, żeby z nią porozmawiać podczas spotkania. W życiu nie widziałem, żeby ona się tak zdenerwowała".
Lilla i Henryk zerwali kontakty z Barbarą
Po programie Barbara wybrała właśnie Henryka na osobę, przed którą chciała wylewać swoje żale. Kiepsko to zniósł:
"Pisała do mnie, że wszystko było reżyserowane, że będą pozwy. Powiedziałem: "O czym ty mówisz? Nic nie było reżyserowane. Ty po prostu nie potrafiłaś dojść do słowa z ludźmi".
W rezultacie zarówno Henryk, jak i Lilla, z którą Barbara miała największy problem, musieli całkowicie uciąć kontakty z byłą kuracjuszką. Jak ujawnia Lilla w rozmowie z Faktem:
"Nie ma mnie za co pozwać. Mam za sobą całą jedenastkę, wszystkich, którzy mogą potwierdzić, jak było. Nie ubliżyłam jej ani przed kamerami, ani poza nimi. Dla mnie to jest historia zamknięta. Henio ją zablokował, ja też musiałam ją zablokować. Z nią po prostu nie da się rozmawiać".
Zobacz też:
Emilia z "Sanatorium miłości" zdradziła prawdę o swojej emeryturze. Mówi wprost
Spięcie między Ewą i Henrykiem z "Sanatorium". Doszło do nieporozumienia
Emilia pokazała finał "Sanatorium". Takich słow fanów się nie spodziewała








