Rusin i Kujawa od ponad miesiąca zwiedzają Azję. Nie zawsze jest tak kolorowo, jak się wydaje
Profil instagramowy Kingi Rusin od paru lat funkcjonuje jako jej pamiętnik z podróży. W 2020 roku gwiazda rzuciła pracę w "Dzień Dobry TVN" i ruszyła w świat, prowadząc odtąd życie na walizkach.
Obecnie prezenterka wraz z ukochanym eksploruje Azję. Para odwiedziła Malezję, Singapur, Brunei i Chiny. Szczególnie we znaki dał im się ostatni kraj. Od momentu postawienia stopy na jego terenie nic nie szło po ich myśli.
"Chiny! Trudny początek… Byłam tak zmęczona, że zasnęłam na siedząco z głową na walizce (...). Chiny w ogóle zaczęły się dla nas pechowo" - pisała 55-latka, mając na myśli zamieszanie wokół ulubionego przedmiotu z bagażu Marka Kujawy, z którym niestety musiał się pożegnać.
Później wcale nie było zresztą lepiej. Mimo to duet zdecydował, że jeszcze tam wróci.
Nieprzyjemne wrażenia szybko jednak zostały zatarte. Po tym, jaką niespodziankę zgotował jej partner, Kinga wprost nie mogła ukryć radości i ekscytacji. Co za wieści!
Potwierdziło się ws. Rusin i Kujawy. Do końca to przed nią ukrywał, teraz uradowana Kinga ogłosiła
W poniedziałek z samego rana spłynęły wieści od Rusin. Już pierwsze dwa zdania jej wpisu zdradziły wielkie emocje, jakie towarzyszą obecnie kobiecie. Wygląda na to, że do końca nie miała pojęcia, co szykuje jej ukochany.
"Dopiero na lotnisku w Pekinie Marek powiedział mi, dokąd ostatecznie teraz lecimy! Kirgistan!!! YEEE!!!" - cieszyła się dziennikarka.
Kinga przyznała, że wraz z Markiem planowali udać się w tym kierunku, ale ze względu na jej problemy zdrowotne zdecydowali się przełożyć wyjazd na później.
"Teraz Marek twierdzi, że tak wszystko zaplanował i po cichu zorganizował, żeby się udało, bo to było moje marzenie. (...) Mega się cieszę! Ale jednocześnie mam obawy" - przyznała podróżniczka.
Jako osoba niespożywająca miesiąca Rusin martwi się o to, jak przetrwa dwa tygodnie w kraju, w którym jest to podstawa każdego menu. Słyszała też dużo niedobrego o standardzie miejscowych hoteli.
"(...) Za nami już ponad półtora miesiąca w nieustannej podróży i po Malezji, Singapurze, Brunei oraz Pekinie jestem już 'trochę' zmęczona, a tu przede mną same wyzwania!" - pisała.
Rusin nie spodziewała się tego po Kujawie. Nie posiada się ze szczęścia
Na razie jednak stara się na tym nie skupiać, a w takich okolicznościach przyrody doprawdy trudno się jej dziwić.
"Zaraz po wylądowaniu na południu Kirgistanu ruszyliśmy w kierunku granicy z… Tadżykistanem! Co jeszcze? Pierwsze widoki są wprawdzie OSZAŁAMIAJĄCE, bo wszędzie (...) surowe góry i moje ukochane konie, ale za to drogi koszmarne. W dodatku im wyżej, tym chłodniej, a na przełęczach leży nawet śnieg. Na szczęście jestem na to przygotowana" - dzieliła się swoimi pierwszymi wrażeniami.
Po latach spędzonych razem w trasie Rusin przywykła już do tego, że po jej partnerze można się wszystkiego spodziewać.
"Ponieważ z Markiem nigdy nic nie wiadomo i przyzwyczaiłam się już do tego, że jako kierownik wyprawy lubi mnie zaskakiwać, mam na wszelki wypadek kilka rzeczy na pustynno-górskie wyzwania. Oby tylko zdrowie dopisało i samochód się nie popsuł na stromym podjeździe, a już widzę, że czeka nas kolejna 'przygoda życia'" - zakończyła wpis.

Zobacz też:
Późnym wieczorem potwierdziły się doniesienia ws. Kingi Rusin. To było jedynie kwestią czasu
Kinga Rusin publicznie zwróciła się do Igi Świątek. Nie mogła tego przemilczeć








