Michał Piróg odszedł z TVN. Wziął przykład z Kingi Rusin
Michał Piróg przez 25 lat był związany z TVN. Współpracował przy największych produkcjach tanecznych oraz rozrywkowych stacji. Od pierwszej edycji w 2010 roku show "Top Model" pełnił rolę współprowadzącego oraz trenera. Po 14. sezonach, postanowił rozstać się z programem oraz stacją TVN, ponieważ uznał, że jego kariera przestała się rozwijać, a sam show "Top Model" przestał go cieszyć. Tancerz przyznał też, że powodem odejścia była chęć uniknięcia zaszufladkowania i potrzeba podjęcia nowych wyzwań.
Jak się okazuje Piróg wziął przykład z Kingi Rusin. W podkaście Faktu "Wersja osobista" ujawnił, że zajął się kreowaniem własnej marki kosmetycznej. W rozmowie z Cezarym Wiśniewskim Piróg wyjawił, że już od kilku lat poznaje temat produkcji naturalnych kosmetyków. W tym celu jeździ po świecie, wyszukuje rośliny najwyższej jakości, podpisuje umowy z ich producentami.
Przykład bierze z Kingi Rusin, z którą przyjaźni się od lat.
"Wiesz, jak my się poznaliśmy, to Kinga miała małe córki i ona zawsze mówiła mi, że mam super, że sobie podróżuję i mam wywalone, (...) ale jak dziewczyny dorosły, to postanowiła nie być zazdrosną o to, że ktoś podróżował a ona nie. I zaczęła to robić. (...) Ta firma powoduje, że te podróże też są poniekąd wyjazdami pracowymi. Ja jak jadę na takie wyjazdy i też wybieram pewnego rodzaju destynacje, to konsultujemy wtedy działania, metody działania różnych roślin, poszczególnych składników" - wyjaśnia Piróg.
Michał Piróg ujawnił prawdę o życiu Kingi Rusin
Jak zapewnia Piróg podróże po świecie Kingi Rusin i jej partnera Marka Kujawy, to w rzeczywistości wyjazdy służbowe, związane z podpisywaniem kolejnych kontraktów.
"Wiem od Kingi, że oni jeżdżą i tak dalej, ale mają cały czas spotkania. Okej, to może wygląda tak, jakby ona była na wakacjach, ale co ma pokazać? Jak siedzi przy umowach i mówi: nie, nie, tyle to ja nie zapłacę?" - tłumaczy choreograf.

Zobacz też:
Meller wyjawił prawdę o relacji z Kingą Rusin. Uciął wszelkie spekulacje
To miał być kolejny spokojny dzień. Tego, co się wydarzyło, nie było w planach
Nie do wiary, co wyznała Chwalińska. Potwierdziła to, czego domyślano się od dawna








