Ewa Farna od lat może liczyć na wierną publiczność zarówno w Polsce, jak i w Czechach. Teraz wokalistka postanowiła podnieść poprzeczkę i zapowiedziała największy polski koncert w swojej dotychczasowej karierze.
Ewa Farna wyprzedała wielki koncert w dziewięć godzin
15 lipca artystka ogłosiła, że 28 kwietnia 2027 roku wystąpi w warszawskiej Hali Torwar. Decyzja wymagała od niej sporo odwagi. Tym bardziej że wydarzenie nie będzie związane z premierą żadnego albumu, który mógłby dodatkowo napędzić zainteresowanie publiczności.
Szybko okazało się jednak, że obawy były zupełnie niepotrzebne. Już po 30 minutach fani wykupili 60 proc. przygotowanej puli biletów. Po czterech godzinach zajętych było 80 proc. miejsc.
Na ostateczny wynik Farna również nie musiała długo czekać. Zaledwie dziewięć godzin po rozpoczęciu sprzedaży poinformowała, że na koncert nie ma już ani jednego biletu.
"Sold out w 9 godzin. Torwar Arena Warszawa. Brak. Mi. Słów" - napisała późnym wieczorem rozemocjonowana Ewa Farna na Instagramie.
Fani domagają się drugiego terminu koncertu Ewy Farnej
Pod wpisem Farnej natychmiast pojawiły się gratulacje oraz prośby o uruchomienie kolejnego terminu. Niektórzy poszli o krok dalej i zasugerowali, że wokalistka powinna pomyśleć nawet o koncercie na stadionie w Warszawie
- "Gratulacje! A teraz dobre pytanie: kiedy druga data?",
- "Ewka, zrobiłaś to! Polacy czekają na nową erę. Potrzebujemy jeszcze jednego terminu. Gratulacje!",
- "Historia pisze się na naszych oczach. Tym razem w Polsce" - pisali fani.
Błyskawiczne tempo sprzedaży dla części osób okazało się jednak problemem. Jedna z internautek zauważyła, że bilety zniknęły, zanim wielu zainteresowanych zdążyło się dowiedzieć o koncercie.
- "Myślę, że większość osób, która byłaby zainteresowana, zanim zobaczyła, że koncert w ogóle został ogłoszony, już nie miała szans na bilety" - czytamy.

Zobacz też:
Późnym wieczorem napłynęły doniesienia z domu Ewy Farnej. To było wielkie poruszenie
Ewa Farna wybrała życie za granicą. W Czechach wybudowała imponującą posiadłość
Farna nie wytrzymała i zalała się łzami. Prywatne wideo trafiło do sieci








