Doda nigdy nie szczędziła na występach. Liczyło się dla niej jedno
Doda w ciągu swojej rozciągającej się na ćwierć wieku kariery dała zapewne setki koncertów. Obecnie piosenkarka pojawia się już tylko na większych imprezach masowych; indywidualne występy całkowicie odpuściła.
W przeszłości artystka wielokrotnie podkreślała, że najbardziej zależy jej na przygotowaniu imponującego nie tylko muzycznie, ale i wizualnie show.
Skomplikowane choreografie z grupą tancerzy, unoszenie się nad sceną, oryginalne rekwizyty - Rabczewska przykłada do tych elementów wielką wagę. Właśnie za to "estradowe lenistwo" skrytykowała niedawno Stinga.
"Inwestowałam w swoje koncerty wszystkie pieniądze. Czasami nie zarabiałam na trasach koncertowych. Robiłam wszędzie tak samo wielkie show, czy to mała miejscowość, czy duża miejscowość, i po prostu zapracowałam sobie na to" - mówiła o swoim podejściu w rozmowie ze Światem Gwiazd.
Ma to jednak pewne konsekwencje. Teraz Doda potrzebuje grubych milionów...
Niespodziewany zwrot ws. Dody. Domaga się zawrotnej sumy
Jakiś czas temu Doda podzieliła się publicznie trzema intrygującymi informacjami na swój temat, spośród których - jak z góry zaznaczyła - jedna jest nieprawdziwa.
"Pierwsza - za chwilę wydaję swój nowy singiel, który będzie powrotem do muzyki rockowej. Dwa - zaręczyłam się i wychodzę za mąż w tym roku. Trzy - za chwilę rusza sprzedaż biletów na koncert na (...) [stadionie w Warszawie - przyp. aut.] ze mną. Teraz zgadujcie!" - ogłosiła na początku stycznia w "Dzień Dobry TVN".
W jednym z najnowszych wywiadów prawie 42-latka zabrała głos na temat ostatniej z tych kwestii. Wygląda na to, że - wbrew przyjętej strategii koncertowej - samodzielny występ we wspomnianym obiekcie to wciąż jej wielkie marzenie. Ale musiałby zostać spełniony jeden warunek, by się na niego zdecydowała.
"Jeżeli bym dostała budżet rzędu 10 milionów, żebym mogła zrobić z tego prawdziwe show, to bardzo bym chciała" - powiedziała Jastrząb Post.
Doda pilnie potrzebuje dużej sumy. Nie do wiary, na co ją przeznaczy
Wokalistka zapewniła, że zrobiłaby by wszystko, by zrobić z tak ogromnej sumy należyty pożytek.
"Starałabym się wykorzystać wszystkie elementy, które jeszcze nie zostały wykorzystane przez różnych zagranicznych artystów. Chodzę na wszystkie koncerty, więc wiem mniej więcej, jak (...) [tam] wygląda show, i chciałabym zrobić coś spektakularnego, wykorzystać ten budżet do granic możliwości" - mówiła.
Doda nie chce porównywać się do Sanah, czyli jednej z polskich artystek, która "wyprzedała stadion". Jest przekonana, że byłaby w stanie zrobić o wiele więcej.
"Poszłabym w większe show. Przede wszystkim u mnie jest taka silna potrzeba (...). Nie wiem, czy to jest kwestia małego miasta, z którego pochodzę, i naoglądania się MTV, Britney Spears, Christiny Aguilery i tego wszystkiego. Mam taką silną potrzebę przerostu formy nad treścią i to 'showmaństwo' mam zakorzenione (...)" - dodała.
Dla efektu "wow" Rabczewska jest w stanie poświęcić naprawdę wiele.
"Tak chcę najwięcej pokazać na tej scenie, ile się da, że jakbym mogła, to bym wszystkie pieniądze tam zostawiła tylko po to, żeby zaskakiwać moich fanów i żeby z rozdziawionymi buziami stali pod sceną (...), żeby to było totalnie oszałamiające i spektakularne" - skwitowała.
Zobacz też:
Wreszcie wyszło na jaw ws. Dody. Teraz już nie ma co do niej wątpliwości
Skolim nie mógł dłużej milczeć w sprawie Dody. Mówi wprost o kompleksie
Doda dziś gorzko ironizuje ws. studniówek. Trudno uwierzyć, czemu nie zjawiła się na własnej








