"M jak miłość" pod koniec ubiegłego roku świętowało 25-lecie. Ostatnie wydarzenia pokazały, że mimo długiej obecności na antenie telenowela wciąż potrafi wzbudzić naprawdę duże emocje.
Wielkie zmiany w "M jak miłość". Z telenoweli zniknęła uwielbiana postać
Na początku lutego wyszło na jaw, że twórcy postanowili definitywnie zakończyć wątek Franki Zduńskiej. Jak można się domyślać, widzowie nie byli zachwyceni tym faktem. Publicznie deklarowali nawet, że przestaną oglądać serial, gdy krążące po sieci zapowiedzi okażą się prawdą.
Wreszcie do sprawy odniosła się sama Dominika Kachlik.
"Czytałam te wszystkie artykuły na swój temat, widzę tę burzę. I mam do was bardzo gorącą prośbę. Dajcie sobie tę przyjemność z oglądania rzeczy, nie z czytania spoilerów, streszczeń" - napisała w sieci.
Wreszcie przyznała, że to ona sama podjęła decyzję o rozwiązaniu umowy z TVP.
"Nie obwiniajcie produkcji. (…) To jest absolutnie wszystko moja wina. Ja uznałam, że czas na zmiany i to ja pożegnałam się z serialem (...). Nie wywalono mnie. Więc tak, na mnie już czas" - obwieściła.
Ekranowy mąż podziękował jej za wspólny czas i... zapowiedział powrót. A chwilę później Kachlik potwierdziła jego słowa.
To nie były tylko plotki ws. "M jak miłość". Franka rzeczywiście powróciła, reakcja Pawła zaskakuje
I rzeczywiście, w pewnym sensie Franka nadal będzie obecna na ekranie. Twórcy umieścili bowiem w scenariuszu kolejnych odcinków fragmenty, w których Zduńska znowu na chwilę pojawi się w serialu. Tak stało się na przykład w poniedziałek, 9 lutego.
"W dużym skrócie: moje ostatnie dni na planie były we wrześniu. Produkcja i scenarzyści, wiedząc, że to są moje ostatnie chwile z serialem, wymyślili trochę takich scen, które będą emitowane po śmierci Franki: wiecie, taka trochę 'Franka zza światów' (...)" - ujawniła Kachlik na Instagramie.
To właśnie ów 1908. epizod wywołał ogromne poruszenie wśród fanów "Emki". Wszystko to za sprawą wątku pogrążonego w żałobie Pawła, granego przez Rafała Mroczka. Widzowie mogli zobaczyć, jak pozostawiony sam z synem Antosiem mężczyzna natrafia na nagrania, które żona zostawiła mu na wypadek - co niestety się ziściło - swojego odejścia.
Widok ukochanej żony pogorszył stan bohatera, który w wyniku przepełniających go rozpaczy i złości zepsuł tablet i dokonał zniszczeń w domu budowanym na działce w Grabinie. Wreszcie w środku nocy zostawił pociechę matce (Małgorzata Pieńkowska), a sam zniknął...
Niespodziewany zwrot w "M jak miłość". Najpierw odejście Franki, a teraz takie wieści ws. Mroczka
Z jednej strony odbiorcy "M jak miłość" mają żal do aktorki i scenarzystów, że tak potoczyły się losy bohaterki, z drugiej jednak przejmują się sytuacją Pawła i szczerze doceniają to, z jakim zaangażowaniem wciela się w niego Mroczek.
- "Płakałam razem z nimi. Bardzo mnie wzruszyła ta scena";
- "Ujęła mnie za serce końcowa scena. Trzeba przyznać, że Rafał Mroczek zagrał bardzo dobrze (...). Wielkie brawa";
- "Mocny był ten odcinek, nie zliczę, ile razy się popłakałam";
- "Paweł jest tak realistyczny, że aż niemożliwe…";
- "Strasznie mi było żal Pawła (...)";
- "Emocje nie do opisania. Zagrane perfekcyjnie. Oczy aż bolą (...)"
- "Co za cudowna gra aktorska"
- pisali internauci na Instagramie.
Wygląda na to, że nie tylko bohaterów, ale i widzów "M jak miłość" czeka teraz trudny czas.
Zobacz też:
Cichopek zabrała głos ws. zamętu wokół "M jak miłość". To wiele wyjaśnia
Kolejne dramatyczne sceny w "M jak miłość". Najpierw śmierć Franki, a teraz to
Ledwo w "M jak miłość" odeszła Franka, a tu takie wieści o Kindze i Piotrze Zduńskich. "Szykują coś"








