To koniec domysłów ws. księżnej Kate. Były pracownik pałacu przerwa milczenie
Księżna Kate od lat uchodzi za ikonę dworskiego protokołu i najlepszą możliwą następczynię księżnej Diany. Choć Brytyjczycy kochają ją jako Księżną Walii, wciąż trwa dyskusja: jak właściwie powinno się do niej zwracać? Okazuje się, że to, co słyszymy w oficjalnych komunikatach, a to, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami Pałacu Buckingham, to dwa zupełnie inne światy.
Grant Harrold, który przez lata służył u boku króla Karola III (w czasach, gdy ten był jeszcze księciem), postanowił przerwać milczenie. W wywiadzie na wyłączność wyjawił, że przyszła królowa wcale nie zadziera nosa. Mało tego, sama zachęca do tego, żeby podczas prywatnych rozmów skracać dystans.
"Zawsze znano ją jako Kate. William też zawsze mówił do niej Kate. Ta cała "Catherine" zaczęła się dopiero po ślubie" - powiedział Grant Harrold w wywiadzie dla "Express".
Pracownik wyjawił, jak księżna Kate zachowuje się za drzwiami Pałacu Buckingham. A jednak
Według relacji Harrolda nie tylko Kate ma dość specjalnego traktowania. Również książę William i książę Harry w prywatnych kontaktach wolą, by zwracać się do nich po prostu po imieniu. Choć fani monarchii często widzą w tym brak szacunku, sami zainteresowani najwyraźniej nie mają nic przeciwko odrobinie normalności.
Kamerdyner podkreśla, że Kate pozostanie "zwyczajną" Kate aż do momentu, w którym przejmie najważniejszy tytuł w kraju.
"Myślę, że po koronacji będzie królową Katarzyną. Do tego czasu za kulisami zawsze pozostanie Kate. Kiedyś też tak do niej mówiłem. Byłem jednym z nielicznych, którym pozwolono używać imienia zamiast tytułów. Gdy spotkaliśmy się po raz pierwszy, przedstawiła mi się jako Kate - i poprosiła, żebym tak właśnie się do niej zwracał" - mówił mężczyzna w wywiadzie.
Zobacz też:
Księżna Kate wywołała panikę w Pałacu. Na jaw wychodzą nowe wieści
Koniec milczenia w sprawie "kochanki" Williama. Wydało się, jakie ma teraz plany
Księżna Kate wyszła do ludzi bez Williama i zaczęło się. Wszyscy patrzyli tylko na nią
A jednak to ona zastąpi Kate. Pałac Buckingham opublikował oświadczenie








