Pod koniec ubiegłego roku wydało się ws. Stuhra. Tego nikt się nie spodziewał
Kilka miesięcy temu ogłoszono, że Maciej Stuhr zasilił obsadę nowej ekranizacji "Lalki". Jak ujawniono wówczas na oficjalnym instagramowym profilu przedsięwzięcia, aktor wcieli się w niej w doktora Michała Szumana, "jednego z nielicznych powierników Stanisława Wokulskiego i ważnego komentatora jego wewnętrznych rozterek".
Można się więc domyślić, że Stuhr będzie miał sporo wspólnych scen z Marcinem Dorocińskim, odgrywającym właśnie głównego bohatera. W przeszłości panowie spotkali się na planie choćby w 2012 roku przy okazji pracy nad głośnym filmem Marcina Kryształowicza.
Ale to nie ich relacja wzbudziła od razu duże poruszenie. Okazuje się, że "młody Stuhr" trafił na plan głównie dzięki Markowi Kondratowi. Szczegóły wyszły na jaw dopiero teraz.
Niespodziewanie wydało się ws. Marka Kondrata. Stuhr wszystko wygadał, taka jest o nim prawda
Każdorazowo w momencie publicznego ogłaszania angażu inni aktorzy dzielili się swoją refleksją na temat postaci czy ekscytacją w związku z możliwością wzięcia udziału w tak wyczekiwanym projekcie. Stuhr, w typowym dla siebie stylu, obrócił wszystko w żart.
"W filmie znalazłem się, gdyż tak kazał mi Marek Kondrat, a ja się go słucham. Kiedy wymienił tytuł 'Lalka', byłem pewien, że będzie to polska odpowiedź na film 'Barbie'. Jak dotąd nie wyprowadzono mnie z błędu" - skomentował.
Kilka miesięcy później wrócił do zasygnalizowanego w owej krótkiej wypowiedzi wątku. Wygląda na to, że rzeczywiście 75-letni gwiazdor, wracający po długiej przerwie do aktorstwa, był głównym powodem, dla którego Maciej przyjął tę akurat propozycję.
"Nie zagraliśmy nigdy razem, bo pan Marek przestał uprawiać zawód. Jak już się zdecydował w 'Lalce' zagrać - a ja postanowiłem, jego śladem, ograniczyć ruchy przed kamerą, byłem bliski odmówienia - krótki SMS od pana Marka postawił mnie do pionu i przypomniał miejsce w szeregu. Nie przytoczę tego SMS-a, bo jest bardzo wulgarny" - wyjawił teraz w podcaście "Przed premierą".
Można podejrzewać, że na planie panowie mieli sporo okazji do bezpośredniej współpracy, jako że wcielają się w bohaterów, których drogi - nawet jeśli sami bardzo się od siebie różnią - często się w powieści przecinają.

Stuhr po latach wrócił do "Lalki". Aż się zdziwił
W najnowszym wywiadzie Stuhr podzielił się swoją opinią na temat utworu Aleksandra Głowackiego, który pisał pod pseudonimem.
"(...) Sprytnie gra czytelnikom na nosie i nie pozwala kogoś tak za bardzo polubić. Co kogoś polubimy, to zaraz dzieje się coś takiego, że ta sympatia maleje. Trochę jak w życiu. Myślę, że też dlatego - przez swoją niejednoznaczność - ta książka jest o tyle wciągająca, ciekawa i atrakcyjna, co uwierająca i drażniąca" - komentował.
Powrót do tej lektury po latach był dla niego dość zaskakujący.
"'Lalkę' przeczytałem ponownie z dużą radością i z kilkoma zdziwieniami. Nie zapamiętałem tej książki jako specjalnie wesołej, natomiast dziś odnalazłem w niej wiele czystej formy humoru. Cały wątek Rzeckiego jest właściwie wątkiem komediowym, co w interpretacjach szkolnych się jakoś zatarło" - dodał.
Premiera "Lalki" Macieja Kawalskiego już 30 września.
Zobacz też:
Maciej Stuhr wspomina tatę. Wyznał, jaka myśl pociesza go po tej stracie
Miesiąc do premiery "Lalki", a tu takie wieści ws. Kondrata. Potwierdziło się, sam to wyznał








