Kondrat lata temu porzucił aktorstwo. Teraz zmienił zdanie
Marek Kondrat uchodził za jednego z najwybitniejszych współczesnych aktorów, gdy niespodziewanie zakończył karierę. Po tym, jak w jego dorobku znalazło się wiele cenionych filmów, gwiazdor regularnie pojawiał się już tylko w reklamach.
Kilkanaście lat temu mężczyzna rzucił wszystko i wyjechał do Hiszpanii, gdzie wraz z żoną, Antoniną Turnau, wiódł szczęśliwe życie z dala od show-biznesowego zgiełku. Tym większe było więc zdziwienie wszystkich, gdy okazało się, że postanowił wrócić na plan.
Do takiego zwrotu był w stanie przekonać go chyba tylko jeden projekt - nowa ekranizacja "Lalki". W najnowszym wywiadzie zdradził dwa główne powody, które stoją za jego decyzją. Ale tych pobocznych jest więcej...
Kondrat po latach zdobył się na szczere wyznanie. "Powrót stamtąd bywa bardzo trudny"
Zapytany o powrót do grania, 75-latek niespodziewanie podzielił się szerszą refleksją na temat własnego zawodu. Wygląda na to, że choć mężczyzna miał tak długą przerwę, to w środku nigdy nie przestał być aktorem.
"Nie da się na dobre (i złe) wyjść z aktorstwa. To jest coś, co się wykształca w człowieku, bo prawdopodobnie - jak powiedział ktoś mądry - aktorami jesteśmy wszyscy, z wyjątkiem paru dobrych komediantów. To po prostu sposób interpretowania świata ze sobą w centralnej pozycji, bo ono ma to do siebie, że podporządkowuje świat własnemu spojrzeniu" - powiedział w rozmowie ze "Zwierciadłem".
Ale umiejętność ta ma też oczywiście swoje ciemne strony.
"Jego trudnością jest to, że nie pozostaje się w fizycznej odległości od tworzonego obiektu (...). Gotowość do grania jest wymagana tu i teraz, trzeba ją przenieść w świat kreowany, co daje niesłychaną przyjemność, która tak zwanemu normalnemu człowiekowi jest dana od święta. Ale powrót stamtąd bywa bardzo trudny, więc za to płaci się cenę. To koszt aktorstwa, niesłychanie męczący" - dodał gorzko.
Mimo to Kondrat podjął to ryzyko.

Kondrat po wielu latach wraca na ekran. Powód zawiera się w jednym słowie
W całym tym przedsięwzięciu zaimponowała mu postawa producenta Radosława Drabika. Choć wcześniej go nie znał, to - jako że sam jest przedsiębiorcą - docenił jego zaangażowanie, wkład i odpowiedzialność za biznesowe dopięcie projektu.
Ale przekonało go głównie jedno.
"'Lalka'. To złota powieść, jakże nowoczesna. Myśmy się (...) [skupili - przyp. aut.] na Sienkiewiczu, a nie doceniamy (...) [Aleksandra Głowackiego]. Był nie tylko utalentowanym pisarzem, ale też dziennikarzem, miał więc zupełnie inne spojrzenie (...)" - wyjawił.
Gwiazdor wielokrotnie mówił, że to jego ulubiona powieść, która w dodatku jest "wyrazem miłości" do Warszawy, miasta, do którego przeprowadził się wraz z rodzicami, gdy miał pół roku, i do którego ma ogromny sentyment.
"Z 'Lalką' wiąże się suma moich przeżyć, w niej zawiera się też udział mojego ojca w 'Lalce' [Wojciecha Jerzego] Hasa" - dodał.
Kondrat ledwo wrócił, a już mówi o odejściu. "Dziwi mnie, że ludzie się dziwią"
Nie ma chyba obecnie lepszego kandydata do wcielenia się w Ignacego Rzeckiego, którego wcześniej na ekranie portretowali Tadeusz Fijewski (film) i Bronisław Pawlik (serial). Sam Kondrat uważa, że jest dokładnie tak staroświecki, skomplikowany i zarazem prostolinijny jak jego bohater.
"Od (...) [najmłodszych lat] miałem poczucie, że jestem stary. Byłem (...) inaczej wychowywany, a nawet inaczej ubrany niż moi koledzy na podwórku. Marzyłem, żeby być jak oni, być z tak zwanego normalnego świata (...)" - wyznał szczerze.
To dlatego wiele osób nie było w stanie zrozumieć, dlaczego mężczyzna postanowił zrezygnować z aktywności w zawodzie.
"Życie zawsze kierowało mnie w stronę osobności, o czym zwykle ludzie marzą. U mnie było zupełnie przeciwnie, stąd być może wiele nieporozumień i tego zdziwienia innych ludzi: 'Jak można taki świat porzucić dla czegoś zwykłego, normalnego, nieatrakcyjnego?!'. A mnie dziwi, że ludzie się dziwią…" - wyznał.
Zobacz też:
Turnaua martwił związek córki i Marka Kondrata. Różnica wieku to dopiero początek powodów
Nagle wydało się o Kondracie. Osoba z otoczenia potwierdziła, oto jak jest naprawdę








