Piotr Pręgowski, otwiera się w nowym oknie i Ewa Kuryło, otwiera się w nowym oknie uchodzą za jedną z najszczęśliwszych i najtrwalszych par w polskim show-biznesie. Oni sami nie ukrywają, że ślub wzięli pod presją rodziców.
Piotr Pręgowski i Ewa Kuryło: połączyła ich studencka miłość
Piotr Pręgowski i Ewa Kuryło poznali się na studiach aktorskich w warszawskiej PWST, jednak początkowo odnosili się do siebie obojętnie. Zaiskrzyło dopiero podczas wspólnych prób do spektaklu, jednak mało kto wróżył im szczęśliwą przyszłość.
Oni sami też z dużym dystansem traktowali swój związek, zakładając, że w konfrontacji z prawdziwym życiem szybko się wypali.
Od słowa do słowa, postanowili nie brać ślubu, tylko zobaczyć, co z tego wyniknie. Jednak, gdy w 1982 roku na świecie pojawiła się córka pary, bliscy doszli do wniosku, że sprawa robi się poważna.
Córka Kuryło i Pręgowskiego też nie miała przekonania
Po latach w wywiadzie dla "Echa Dnia" Ewa Kuryło wspominała rozmowę, jaką wtedy odbyła z mamą Pręgowskiego:
"Powiedziała, że skoro pojawiło się dziecko, to nie ma innego wyjścia".
Jedyna córka pary, Zofia Pręgowska poszła w ślady rodziców. Też jej się nie spieszyło do ślubu, a jeszcze mniej do rodzicielstwa i też pojawiły się naciski. Jak wspomina Kuryło w "Dzień Dobry TVN", otwiera się w nowym oknie:
"Zosia ma 43 lata. Kiedy była młodsza, mówiłam: "Zosia, jesteście 16 lat razem. Nie chcecie mieć dzieci?" Odpowiadała, że absolutnie. No i na ostatni moment postanowili jednak, że będzie człowiek".
Ewa Kuryło i Piotr Pręgowski nie mogli zobaczyć wnuka
Wymarzony wnuk Ewy Kuryło i Piotra Pręgowskiego przyszedł na świat półtora roku temu, jednak dziadkowie nie od razu mogli się nim nacieszyć. Jak wyjaśnia Kuryło w "Dzień Dobry TVN":
"Zosia wyjechała w ciąży do Grecji i tam urodziła. Nie mogła wrócić do Polski, bo nie miała PESEL, otwiera się w nowym oknie-u dla Aleksandra i czekali 8 miesięcy, a my bardzo tęskniliśmy. Ona szukała polskich kołysanek, ale nie spełniały jej oczekiwań. Powiedziała: "A może wy byście nagrali?" My wtedy oszaleliśmy. Piotrek napisał pierwszą kołysankę razem z Zosią i wnuczek przy niej zasypiał".
Jak wspomina Piotr Pregowski, to był bardzo wzruszający projekt i łzy same cisnęły się do oczu:
"Podczas nagrań płakaliśmy, łzy zalewały nam struny głosowe, jakieś szaleństwo to jest. Starałem się zachować dystans, żeby się nie rozkleić, bo wydaje mi się, że to byłoby dość dziwaczne, gdybym patrzył mu prosto w oczy i nagle zaczął płakać. Ciężko by było tłumaczyć, że to jest rodzaj jakichś emocji".
Zobacz też:
Pręgowski i Kuryło mają jedną córkę. Mało kto wie, czym się zajmuje, otwiera się w nowym oknie








