Doniesienia o transferze, a co za tym idzie także przeprowadzce Roberta Lewandowskiego do Chicago wywołały wielkie poruszenie w mediach na całym świecie. I chociaż można było się tego spodziewać, bo wieści o klubie zza oceanu pojawiały się już od dawna, to dla wielu było to i tak spore zaskoczenie.
Największym echem odbiły się jednak słowa małżonki Lewego. Anna Lewandowska w swoim wpisie w mediach społecznościowych jasno dała do zrozumienia, że nie jest do końca zadowolona. Kobieta ma mnóstwo obaw.
"Długo zastanawiałam się, co tutaj napisać. Mogłabym wrzucić zdjęcie z uśmiechem, napisać, że "jedziemy po nowe" i udawać, że wszystko jest idealnie. Ale nie jest. I chcę być z Wami zupełnie szczera. Przed nami ogromna zmiana, czyli przeprowadzka do Chicago. I choć powinnam pisać o ekscytacji, to dziś chcę Wam powiedzieć jedno: cholernie się boję" - pisała Anna.
Kolejne problemy po transferze Lewandowskiego. To nie były plotki
Są jednak także tacy kibice, którym transfer Roberta Lewandowskiego sprawił wielką radość i niemal od razu po jego ogłoszeniu chcieli nabyć koszulkę klubu z Chicago z nazwiskiem Polaka. Jednak nie jest to takie proste, jak mogłoby się udawać. Autor książek oraz dziennikarz Piotr Mieśnik donosi na portalu X, że są pewne problemy.
"Problem z koszulkami @lewy_official w sklepie @MLS. Kupując koszulki Chicago nie można jeszcze wybrać nazwiska polskiego piłkarza, a kiedy chce je się wpisać samemu to... Lewandowski się nie mieści (ma 11 liter, a dozwolone jest 10). Houston, tzn. Chicago, mamy problem" - napisał w mediach społecznościowych.
Na ten moment z nazwiskiem Polaka dostępny jest tylko bawełniany T-shirt, który kosztuje aktualnie 44,99 dol..
Z pewnością wynika to z tego, że doniesienia o transferze są stosunkowo świeże i klub musi mieć chwilę na przygotowanie dedykowanych koszulek.
Zobacz też:
Tak Anna Lewandowska zareagowała na decyzję męża. "Była załamana"
Nocne doniesienia Lewandowskiej oburzyły internautów. "Trochę słabo się żalić"








