Reklama

Reklama

Reklama

Tylko u nas

Justyna Steczkowska i krytyka po opublikowaniu zdjęcia z synem. "Przykro, że ludzie potrafią zrobić tyle krzywdy"

Niebawem podczas Polsat SuperHit Festiwal Justyna Steczkowska wystąpi w duecie z Dodą, z którą do niedawna relacje miała dość napięte. Ale nie tylko tym zaskoczyła ostatnio. Z synem, Leonem Myszkowskim, nagrała piosenkę, która wzbudziła mnóstwo emocji i pytań: "Czy to wypada?". Wkrótce zobaczymy ją też z na scenie z drugim synem, Stasiem. O tym dlaczego zdecydowała się zaśpiewać w Sopocie z Dodą, co wolno kobietom w pewnym wieku i czy dzieciom znanych ludzi jest łatwiej zrobić karierę, Justyna Steczkowska opowiedziała w rozmowie z pomponik.pl

Pomponik.pl: Wróciłaś właśnie z próby przed wspólnym występem z Dodą na Polsat SuperHit Festiwal w Sopocie. Jak było?

Justyna Steczkowska: Bardzo miło, profesjonalnie, wszystko w porządku.

To nie pierwszy raz kiedy śpiewacie razem, wystąpiłaś już na jej koncercie "Artyści przeciw nienawiści". Ale ta okazja jest szczególna, bo to 20-lecie pracy artystycznej Dody. Dlaczego zdecydowałaś się na ten duet?

- Bycie człowiekiem to dla mnie świadoma dojrzałość. Co dla mnie oznacza empatię, zrozumienie, szacunek i szeroko rozumianą miłość jako najpiękniejszy aspekt człowieczeństwa. Dlatego też, pomimo wszelkich różnic jakie są widoczne pomiędzy Dodą a mną, życzę jej jak najlepiej i trzymam za nią kciuki. Uważam, że ten występ jest wyjątkowy właśnie z tego powodu, a "Znak pokoju" (piosenka, którą śpiewamy razem), jest najlepszym przykładem na to, że każdy, jeśli tylko będzie chciał, może odpuścić złe emocje, nie ciągnąc ze sobą tych ciężarów przez życie, jakimi są gniew, złość, zazdrość i brak szacunku do innych.

Reklama

Nie wszyscy potrafią odpuścić. Prawie każdy artysta, o którym pisze się w internecie, spotyka się z hejtem. Tobie się to ostatnio przydarzyło w zupełnie zaskakującym momencie - przy okazji duetu z synem, z którym nagrałaś piosenkę i zrobiłaś zdjęcia, na których wyglądasz bardzo sexy. Napisałaś, że spotkałaś się z komentarzami w stylu: "Justyna, czy ci nie wstyd, jak się tak wijesz przy synu?". No nie wstyd ci?

- Każdy z nas jest odpowiedzialny za swoje własne emocje. Hejt wraca do hejtującego, więc jeśli naprawdę to zrozumiesz, postarasz się wejść na wyższy poziom świadomości, zobaczysz to jak na dłoni. A napisałam o tym, bo byłam ciekawa, co myślą kobiety w moim wieku. Czy ich zdaniem wiek nas ogranicza w jakikolwiek sposób? Przykro mi, że ludzie potrafią sobie słowami zrobić tyle krzywdy, bo sama uważam, że wiek nie ma żadnego znaczenia - kobiety są kobietami czy mają lat 20, 30, 50 czy 70. Nadal mogą roztaczać wokół siebie swój wdzięk, delikatność, cudowną emocjonalność, to wszystko, co jest naturą kobiety w większości przypadków. I nie powinno się ich oceniać ze względu na wiek lub to, że są matkami :)

Powiedziałaś, że to, że jesteś matką nie odbiera Ci tego, że jesteś kobietą.

- Chciałabym o tym przypomnieć. Myślę, że wiele kobiet o tym pamięta, ale jest też w społeczeństwie wiele "programów", które z definicji zawstydzają kobiety - skoro jesteś matką, to już ci nie wypada. Matka to cudowna i główna rola w życiu i jak dla mnie najważniejsza, ale nie jedyna. Równie ważne i ciekawe są nasze własne epizody (śmiech).

Utwór, który śpiewasz z synem “Now", to bardzo fajny, klubowy kawałek...

- Dziękujemy bardzo. Cieszę się, bo jest trochę nie w moim stylu, ale za to w muzycznym stylu mojego syna.

No właśnie. Nie miałaś oporów, żeby pójść na artystyczny kompromis?

- Nie nazwałabym tego kompromisem. To jest mój syn, a ponieważ ja bardzo kocham moje dzieci, więc jak każdy kochający rodzic wspieram go w tym, co robi. To nie znaczy, że mogę cokolwiek zrobić za niego. Ludzie często uważają, że jak się ma znaną mamę, to wszystko jest łatwiejsze. Nieprawda. Bywa nawet trudniejsze, a mama nie może ci załatwić miłości ludzi. Albo ktoś chce cię słuchać albo nie i tu nie pomoże żaden znany rodzic. Takich przykładów na świecie jest bardzo wiele. Jedyne, co mogłam zrobić dla Leona, to zaśpiewać z nim, żeby ten numer został bardziej zauważony. Czy tak będzie? Czas pokaże, na razie dostał się na listy Dance Alert i Hit Dancefloor.

Planujesz dalszą współpracę z synem?

- Myśleliśmy razem, żeby zrobić klubowe wersje moich największych przebojów. Mam już 50 lat, a świat zmienia się bardzo szybko, więc trudno przewidzieć, jak długo jeszcze będę pracować w tym zawodzie. obchodzę 25-lecie pracy artystycznej i to byłaby dobra okazja, ale na razie mam na głowie inne sprawy. Jestem w trakcie tworzenia i prób do trasy koncertowej z repertuarem Ewy Demarczyk, co jest rzeczą niezwykle trudną i pracochłonną. Cieszę się bardzo na tę trasę, bo to dla mnie niesamowite, muzyczne wyzwanie. Również duży recital na festiwalu w Opolu, do tego swoje własne koncerty, więc w tym terminie na pewno się to nie uda. Może w przyszłym roku? Będziemy myśleć. Z Leonem pracuje się fajnie, lubimy się nawzajem, lubimy ze sobą przebywać jako ludzie, muzycy, nie tylko jako syn i matka. Dogadujemy się bez problemów.

Wkrótce czeka cię też duet z drugim synem, Stasiem, który wystąpi z Tobą podczas koncertu Fundacji Polsat z okazji Dnia Dziecka w Skierniewicach. Co to za współpraca?

- Staś to uroczy nastolatek, zawsze chętny do pracy więc zapytałam, czy chciałby ze mną wystąpić na koncercie z okazji Dnia Dziecka. Powiedział, że z przyjemnością zagra ze mną “Moon river", który graliśmy na koncertach, kiedy był jeszcze dzieckiem.

To chyba twój wielki sukces jako matki, artystki i kobiety, że dorośli synowie chcą z tobą występować.

- Tak uważam. Razem z mężem zbudowaliśmy dobre relacje ze swoimi dziećmi. Wiadomo, że relacje wymagają czasu, miłości, empatii, zrozumienia, braku oceniania dziecka. Wtedy można liczyć na to, że jak będzie dorosłym człowiekiem będzie do ciebie wracał i swobodnie się czuł w twoim towarzystwie. Mój starszy syn miał 19 lat, kiedy zapragnął zamieszkać sam. Wyprowadził się do Warszawy, sam opłacał mieszkanie, wszystko było super. Kiedy odwiedziłam go pierwszy raz, zapytałam: "Leon, dlaczego tu jest taki bałagan, przecież to jest twój dom". A on odpowiadał: "Nie. To jest tylko moje mieszkanie. Mój dom jest tam gdzie Wy". I nadal jest związany z rodzicami w zdrowy, emocjonalny sposób. Kiedy tylko może, przyjeżdża do nas ze swoją dziewczyną. Zawsze znajdzie czas, żeby pobyć z rodziną, ugotować coś, bo Leon uwielbia gotować, z tatą i bratem. To są naprawdę miłe chwile i z tego jestem dumna. Nie każdy ma tyle szczęścia, ale połowa tego szczęścia to sukces rodziców i poświęcony im czas od początku życia.

Zobacz też:

Doda szczerze o występie z Justyną Steczkowską

Nina Terentiew o Wiśniewskim. Nie gryzła się w język

Doda zastosowała to przed występem. To była gorzka lekcja

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Justyna Steczkowska | Polsat SuperHit Festiwal 2022

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »