Za oficjalny początek kariery Wandy Kwietniewskiej uchodzi 1979 rok, gdy stworzyła grupę wokalną Vist, w której śpiewała też m.in. Małgorzata Ostrowska.
Wanda Kwietniewska chwali warunki na scenie
Kwietniewska często podkreśla w wywiadach, że od tamtej pory technologia znacznie ułatwiła artystom życie. W rozmowie z Pomponikiem wyjaśniła, na czym polega podstawowa różnica:
"Mamy słuchawki, doskonale się słyszymy, kiedyś tak nie było. Teraz to jest większa przyjemność".
Wanda Kwietniewska studzi ambicje młodych artystów
Po 47 latach spędzonych na scenie Wanda Kwietniewska świetnie orientuje się w realiach show biznesu. Jak wyjaśniła w rozmowie z Pomponikiem, talent i muzyczny warsztat to dopiero początek kariery, a nie gwarancja sukcesu:
"Jest masa ludzi śpiewających znakomicie technicznie. Ale ja zawsze powtarzam swoim muzykom: umiesz grać, to jest dopiero poziom zero, nie robisz łaski. Chcesz uprawiać ten zawód, musisz umieć grać, a potem liczy się cała nadbudowa: ile masz przekazu w sobie. No i oczywiście szczęście i to sławetne znalezienie się we właściwym miejscu o właściwym czasie".
W Operze Leśnej podczas tegorocznego Polsat Hit Festiwalu Wanda Kwietniewska wraz ze swoim zespołem Wanda i Banda wykonała kultowe utwory ze swojego repertuaru: "Nie będę Julią" oraz "Hi-Fi". Zabrzmiały one drugiego dnia wielkiej imprezy Polsatu, podczas koncertu "Gdzie się podziały tamte prywatki".
Wanda Kwietniewska ma swojego faworyta
Jednak Kwietniewska, która do Sopotu przyjechała już w środę, bacznie śledziła wszystkie koncerty. Jak wyznała Pomponikowi, szczególną uwagę skupiła na "Radiowym Hicie Roku". Jak dała do zrozumienia, ma w tej sprawie mieszane uczucia:
"Powiem tak: wszystkie piosenki znam, bo ja dużo jeżdżę samochodem, więc słucham radia, poza tym lubię być zorientowana w tym, co się dzieje. I mam kłopot, który to jest Skiba, a który Pszona, ale to nie ma żadnego znaczenia, nie pamiętam, który się jak nazywa, wszyscy są dość oryginalni. Chociaż chciałabym, żeby faceci śpiewali mocniej".
Jak się okazuje, wśród młodego pokolenia artystów ma swojego ulubieńca, chociaż, jak przyznała, zaważyły też względy emocjonalne:
"Moim ulubionym numerem i chyba artystą, którego jakoś tak sobie upodobałam, jest Wiktor Dyduła. Może dlatego, że, jak się okazało niedawno na konferencji prasowej, urodziliśmy się w tej samej wsi na Kaszubach. Widziałam tego artystę już wcześniej i uważam, że śpiewa bardzo dobrze".








