Edyta Górniak z trudnością wróciła do wspomnień z młodości
Edyta Górniak w wywiadach mówiła otwarcie, że praca przy dwuczęściowym dokumencie platformy SkyShowtime o jej życiu nie należała do łatwych. Film miał premierę 5 marca - teraz powoli opadają już emocje, ale same przygotowania zajęły wiele czasu. Zanim włączono kamery, minęły dwa lata.
Słowa piosenkarki, które padły teraz w rozmowie z "Super Expressem", po części wyjaśniają, czemu tak było. Edyta wspomniała, że po raz pierwszy zaprosiła ludzi do Tajlandii - wcześniej widzieli tylko publikowane przez nią zdjęcia, ale dopiero teraz mieli okazję zrozumieć, czemu przebywanie w tym regionie było jej tak potrzebne. Ale nie tylko odkrycie prywatności czy podróżowanie z ekipą filmową po całym świecie było trudne.
"Wydaje mi się, że najtrudniejsze dla mnie było spotkanie się z młodszą sobą. Zobaczyłam siebie na archiwach sprzed 30-35 lat. Nie widziałam wcześniej tych materiałów. I wiem już, że nie mogę cofnąć tego czasu i postąpić inaczej. To było dla mnie bardzo trudne" - zaczęła Górniak, dodając, że dopiero patrząc na nie zrozumiała, jak mało miała dla siebie kiedyś wyrozumiałości.
Edyta Górniak jest wdzięczna twórcom dokumentu o jej życiu
Piosenkarka wyjaśniła, że trudno jej było przyznać przed samą sobą, jak bardzo była niemiła dla samej siebie. Dziś bardzo tego żałuje.
"W wielu momentach życia byłam szczęśliwa i nie wiedziałam o tym. Przez to, że ciągle się siebie czepiałam, nie mogłam się cieszyć wieloma momentami, które na to szczęście zasługiwały. Podróżowałam po świecie. [...] Dziś mogę powiedzieć, że byłam piękna. Nie doceniałam tego" - dodała ze smutkiem.
We wcześniejszym wywiadzie dla "Faktu" Edyta przyznała, że cieszy się, że udało się zaufać wizji reżyserki dokumentu - Aleksandry Machnik - i pozwolić jej działać. Teraz opowiedziała, czego się od niej nauczyła.
"Kiedy zamknęliśmy postprodukcję, zmartwiona zapytałam moją panią reżyser: »Pani Olu, jak to pani widzi? Jak to pani czuje?«. Ona się odwróciła, wzięła głęboki wdech, uśmiechnęła się i powiedziała: »Proszę się wreszcie od siebie odw...lić!«. I powiedziała to całkiem serio. To było dla mnie bardzo przejmujące. Zrozumiałam, że jestem dla siebie gorsza, niż myślałam" - wyjaśniła.
Edyta Górniak chciała zostawić pamiątkę Allanowi Krupie
Jak tłumaczy Edyta Górniak, choć wiele chwil podczas produkcji dokumentu nie należało do łatwych, to jedno jest dla niej najważniejsze - jej syn Allan już zawsze będzie miał po niej wyjątkową pamiątkę.
"Nie wiem, czy powinnam o tym mówić. Pomyślałam, że gdyby przyszedł moment, kiedy nie będzie mnie już tutaj, to Allan będzie miał obraz, w którym zawsze już będzie mógł być ze mną" - powiedziała wprost piosenkarka.
Jak przyznała, ma świadomość, że takie wyznanie brzmi nieco dziwnie, ale wiele matek rozmyśla na podobne tematy.
"Matki o tym myślą. Że gdy przyjdzie moment, a on w pewnej chwili przyjdzie, to ta nasza podróż z kamerami, które zarejestrowały to, jak po prostu jesteśmy razem, zawsze będzie możliwa dla niego do odtworzenia. Znów będzie mógł wejść w te nasze rozmowy, w nasze anegdoty" - ogłosiła wzruszona.
Na szczęście wokalistka miała też do przekazania optymistyczne wieści. Wreszcie, po wielu latach, ogłosiła zbliżającą się premierę całkiem nowego utworu.
Zobacz też:
A jednak to prawda o Edycie Górniak. Ludzie od początku mieli rację
5 dni po premierze filmu syn Górniak przerwał milczenie. Emocje wzięły górę
Rok po pogodzeniu Górniak nie wytrzymała. Ma dziś jasne stanowisko na temat Dody








