Materiał zawiera linki partnerów reklamowych
Miszczak bez ogródek o Urbańskim. "Jest bardzo wymagającą gwiazdą"
Jak w każdym środowisku, tak i między przedstawicielami branży telewizyjnej istnieją zarówno sympatie, jak i antypatie. Nie jest tajemnicą, że dość chłodne relacje mają ze sobą m.in. Edward Miszczak i Hubert Urbański. A jednak od niedawna znowu współpracują.
Przez lata panowie byli związani z jedną stacją. To właśnie w tamtym okresie ich relacje się pogorszyły. Na pytanie, dlaczego nie lubi prezentera, dyrektor programowy Polsatu odpowiedział wprost: "Nie wiem".
"Powiem tak: Hubert Urbański jest bardzo wymagającą gwiazdą" - dodał jednak po chwili w najnowszym wywiadzie z Żurnalistą.
Przy okazji Edward Miszczak przytoczył pewną znaczącą historię, w której kryje się zapewne prawdziwy powód chłodnych stosunków między mężczyznami.
Miszczak wyjawił kulisy sporu z Urbańskim. Wszystko zaczęło się 19 lat temu
Aby odkryć źródło sporu, należy cofnąć się aż o 19 lat, do wiosny 2007 roku, kiedy to miała ruszyć szósta w historii polskiej telewizji edycja "Tańca z gwiazdami".
"(...) Mieliśmy wystartować z 'Tańcem z gwiazdami' w niedzielę, a w czwartek dostałem od Huberta Urbańskiego list otwarty. I zrozumiałem, że on nie rozumie filozofii listu otwartego, bo złożył na recepcji kartkę i ta kartka wędrowała od 9 rano do 15 do mnie. Cała firma się z nią zapoznała, bo to była otwarta kartka, nie było koperty. Jak dostałem ją o tej trzeciej, to pomyślałem sobie, że... nie rozumiem, bo wczoraj wziął przymiarkę garnituru. No ale się okazało, że on już nie chce prowadzić 'Tańca z gwiazdami'" - opowiedział dyrektor Polsatu.
Oglądaj "Milionerów" w Polsat Box Go
Prowadzący podcastu zacytował nawet słowa Miszczaka z niedawnego, lutowego wywiadu z "Super Expressem".
"My nie przepadamy za sobą. Ani ja za Hubertem, ani Hubert za mną. Rozstaliśmy się w 'Tańcu z gwiazdami' bardzo emocjonalnie, wiele lat temu" - brzmiały jego słowa, pod którymi ten niezmiennie się podpisuje.
A mimo to, gdy "na stole" pojawili się "Milionerzy", Edward Miszczak nie wahał się ponownie nawiązać współpracy z ich prowadzącym, zdając sobie sprawę, że jak nikt inny nadaje się on do tej produkcji.
Oto jak wygląda ich współpraca
W momencie rozpoczęcia negocjacji Polsat miał już dograne inne szczegóły odkupienia formatu od konkurencyjnej stacji. Pozostała tylko umowa z Urbańskim.
Radość prezentera z wynagrodzenia była ponoć tak duża, że zirytowała głównego negocjatora, Eryka Szulejewskiego. Pełniący funkcję prawej ręki Edwarda Miszczaka w tym zakresie producent w pewnym momencie nawet wyszedł z sali, ale dyrektor przekonał go, że "muszą tego gościa mieć".
"W końcu jakoś go dostaliśmy" - powiedział w wywiadzie udzielonym wspomnianemu podcasterowi.
Miszczak przypomniał, że przeniesienie "Milionerów" do Polsatu odbyło się z wielką pompą.
"Wynajęliśmy dwa duże TIR-y, okleiliśmy je 'Milionerami', Huberta wsadziliśmy do odkrytego samochodu. Pojeździliśmy po Warszawie. (...) Podjechaliśmy pod Polsat, tam dwa dni stały te TIR-y. I po prostu okazało się, że miliony są teraz w Polsacie" - skwitował wątek.
"Milionerzy" od poniedziałku do czwartku o godz. 19:55 w Polsacie i w Polsat Box Go.
Zobacz też:
Hubert Urbański zaskoczył metamorfozą. Ile może zmienić zwykła grzywka
Edward Miszczak o przyszłości telewizji. To jedno musi się zmienić
Materiał zawierał linki partnerów reklamowych








