Robert Stockinger przez lata był jedną z dobrze znanych widzom twarzy "Dzień Dobry TVN". Przygotowywał materiały reporterskie, pojawiał się w relacjach na żywo i zdobywał doświadczenie pracy przed kamerą. Z TVN był związany przez 13 lat, z czego dekadę spędził w redakcji śniadaniówki. Choć miał okazję prowadzić jej wakacyjne wydania, na stałe miejsce w gronie gospodarzy się nigdy nie doczekał.
Sytuacja zmieniła się w styczniu 2024 roku, gdy Stockinger zdecydował się przyjąć propozycję konkurencji. W czasie zmian w Telewizji Polskiej dołączył do zespołu "Pytania na śniadanie". U boku Joanny Górskiej zadebiutował 19 stycznia, zaledwie dwa dni po ogłoszeniu rozstania z dotychczasowym pracodawcą.
Robert Stockinger odsłonił kulisy przejścia z TVN do TVP
Teraz Robert Stockinger w rozmowie dla Kozaczka wrócił do okoliczności transferu. Okazuje się, że tempo wydarzeń było równie zawrotne, jak mogło się wydawać widzom.
"W jednym tygodniu byłem jeszcze w 'Dzień Dobry' i na początku tygodnia, a pod koniec tygodnia już byłem w 'Pytaniu'" - opowiadał.
Stockinger wyjaśnił, że przejście między stacjami wymagało uporządkowania kwestii związanych z umowami. Kiedy jednak pojawiła się szansa na objęcie wymarzonej posady, nie zamierzał jej przepuścić.
"Natomiast pociąg nadjechał, przyszła propozycja i albo mogłem wsiąść i odpowiedzieć sobie na to pytanie, które mnie dręczyło od dziesięciu lat, albo zaprzepaścić tę szansę. Więc nie zastanawiałem się długo, chciałem się sprawdzić jako prowadzący i spełnić swoje największe zawodowe marzenie" - tłumaczył w rozmowie z Kozaczkiem.
Robert Stockinger poszedł na próby do TVP, kiedy pracował w TVN
Zanim jednak dostał pracę, musiał przejść próby kamerowe. Sprawdzano między innymi, jak wypada w duecie z potencjalnymi współprowadzącymi. Przygotowania odbywały się dyskretnie.
"Były próby kamerowe, mieliśmy testy, były różne partnerki. To było wszystko owiane wielką tajemnicą, wielką" - zdradził.
Co ciekawe, na tym etapie jego odejście z TVN wcale nie było przesądzone. Gdyby podczas testów coś poszło nie po jego myśli, zawodowa rewolucja mogłaby w ogóle nie nastąpić.
"Ja rzeczywiście poszedłem na te próby jeszcze jako człowiek z konkurencji. Natomiast gdyby mi nie poszły te próby, to ja bym był dalej w poprzedniej stacji. Natomiast te próby mi dobrze poszły" - przyznał Stockinger.
Stockinger zrezygnował z pożegnania na antenie TVN
Prezenter zapewnił, że nie żałuje swojej decyzji. Nowa rola okazała się dla niego źródłem większej satysfakcji, niż początkowo zakładał.
"I absolutnie nie żałuję niczego, bo tak jak miałem nadzieję, że może mi to wychodzić, to myślę, że bawię się jeszcze lepiej i wychodzi mi to lepiej niż myślałem, że może tak to wyglądać" - ocenił.
W rozmowie pojawił się również temat pożegnania z poprzednią redakcją. Stockinger rozważał, czy zwrócić się jeszcze do widzów "Dzień dobry TVN" na antenie. Ostatecznie zdecydował się zakończyć ten etap poza kamerami.
"I miałem nawet taką myśl: Mogłem jeszcze wyjść na antenę w 'Dzień Dobry' i się pożegnać, coś powiedzieć, ale pomyślałem: nie, już pożegnam się na korytarzu i przywitam się z nową redakcją na koniec tygodnia" - wyjawił.

Zobacz też:








